Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 października 2014
Lubię pożegnania! Spore (jak na mnie ;) ) denko wrześniowe 2014 z minirecenzjami
Kolejny miesiąc przyniósł jak na mnie znowu fajne denko. Cieszę się, bo coraz więcej produktów z potwornego sierpniowego haulu zaczyna być w użytku :)
1. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się Nagietek lekarski, 350 ml - bardzo fajny szampon, który mogę spokojnie polecić. Na razie rozpoczęłam przygodę z rosyjskimi szamponami, ale ten zapewne kiedyś jeszcze kupię.
2. Dabur, Vatika, Olej kokosowy do włosów, 300 ml - nareszcie udało mi się zużyć to olbrzymie opakowanie. Olej ten kupiłam już bardzo dawno temu, kiedy oleje w blogosferze zaczęły być popularne, ale jeszcze nie mówiło się o porowatości włosów ;) Dziś oleju kokosowego do swoich włosów ze względu właśnie na porowatość bym nie kupiła. Sam produkt jednak był w porządku, jak na moje średnioporowate włosy radził sobie tyle, ile mógł. Fajnie sprawdzał się w połączeniu z odżywką (olejowanie na odżywkę odkryłam stosunkowo niedawno i to póki co najlepsza dla mnie metoda).
3. Cien, Coco Bahama, Showercream, 500 ml - kosztował w Lidlu 1,11 euro i jak na taką cenę był w porządku. Nie mam porównania do Treaclemoon, którego jest niewątpliwą podróbką, ale dawał radę: dobrze się pienił i dość ładnie pachniał. Jako że się codziennie balsamuję, to nie zauważyłam wysuszenia, chociaż przypuszczam, że mógłby się do tego przyczynić. Mam jeszcze jedną butelkę o innym zapachu, tego konkretnie już bym nie kupiła.
4. Avon, Skin So Soft, Olejek do ciała w sprayu z olejkiem z nasion marakui, 150 ml - trafił do mnie jako część jakiegoś zestawu z Avonu, w katalogu bywa w promocji po ok. 12 zł. Po zachwycie Nawilżającym kremem do ciała z olejkiem arganowym olejek ten to dowód na to, że krem był tylko wyjątkiem ;) a ja dalej nie lubię serii Skin So Soft. Kosmetyk był bardzo niewydajny, starczył mi na ok. 3 tygodnie codziennego stosowania. Po początkowym fajnym efekcie na skórze (skóra przyjemna w dotyku, ładnie wyglądająca) pod koniec opakowania zaczęłam zauważać objawy zapchania skóry i na moim podatnym na to dekolcie, ale i na ramionach czy udach. Poza tym aromat był oczywiście mocno alkoholowy. Nie polecam.
5. Isana, Pianka go golenia z ekstraktem z kokosa, 150 ml/ ok. 0,70 euro w promocji, wersja limitowana na lato - tak, tak, to była moja pierwsza w życiu pianka do golenia ;) więc niby nie mam porównania. Zakupiłam, gdyż nagle na nogach zaczęło mi się pojawiać podrażnienie po goleniu. Na początku fajna, ale starczyła na mniej niż 10 użyć, po czym reszta stała się tak wodnista, że nie dało się jej wycisnąć. Raczej nie kupię więcej.
6. Ebelin, Zmywacz do paznokci bez acetonu, 200 ml / ok. 0,95 euro - mam już kolejne opakowanie.
7. Lovely, Serum wzmacniające do paznokci z witaminą C i wapniem, 11 ml- już nie wiem, które opakowanie zużyłam, bardzo lubię. Do tej pory zawsze miałam je w domu, po czym zapomniałam zrobić zapas, jak byłam w Polsce :( więc teraz musiałam kupić coś innego. Jeśli w międzyczasie nie znajdę czegoś lepszego, to następnym razem w Polsce na pewno zrobię zapas :)
8. Golden Rose, Sweet Color, Lakier do paznokci nr 81, 5,5 ml/ok. 3zł - zużyć to to nie było jakoś szczególnie trudno, gdyż do pokrycia płytki potrzebował 4-5 warstw ;) w momentach cierpliwości więc nim malowałam. Kolor był fajny, po tylu warstwach trzymał się super, no ale z tej serii już na pewno nic nie kupię ;)
9. CD, Deo 24 h Wasserlile, Dezodorant z kulce bez aluminium, olei mineralnym, silikonów, parabenów, barwników i substancji pochodzenia zwierzęcego, 50 ml / ok. 1,30 euro w promocji - może to i było bez aluminium, może to i jest produktem od marki produkującej dla skóry wrażliwej, może i byłam świadoma, że to dezodorant, a nie antyperspirant, ale ten produkt był po prostu dziadowy. Śmierdział wódą, a nie lilią wodną, przebijał przez to przez perfumy, przy czym jednak nie zapewniał na pewno 24-godzinnego uczucia świeżości, bo kilkakrotnie miałam uczucie dużego dyskomfortu. Dodatkowo był potwornie wodnisty i starczył przez to na niecałe dwa miesiące. Wróciłam pokornie do ałunu, który nigdy mnie nie zawiódł.
10. Pervoe Reshenie Organic Avocado Krem do twarzy na noc, 40 ml / ok. 5 zł - krem nie do końca odpowiadający potrzebom mojej skóry, więc więcej nie kupię.
11. Avon, Spectra Lash Mascara, 9 ml / ok 15 zł w promocji - tusze do rzęs tradycyjnie starczają u mnie na około rok i nic się z nimi nie dzieje. W tym przypadku było podobnie, wygrzebałam go do końca, nie wiem, jak ja go robię ;) Z Avonu wolę zdecydowanie Supershocka, którego miałam kilka sztuk. Ten tusz był trochę dziwny, gdyż sporadycznie kilka dobrych miesięcy po otwarciu potrafił się zachować jak świeżo otwarty, jeszcze zbyt mokry tusz i odbijać się na powiekach. Miał możliwość ustawienia trzech stopni intensywności, przez całe użytkowanie miałam go jednak ustawionego "na 1", gdyż drugi i trzeci poziom nakładał zbyt dużo tuszu i łatwo było o posklejane rzęsy. Nie osypywał się na szczęście, kolor czarny był ładnie nasycony. Nie kupiłabym go jednak ponownie, zresztą i tak jest już niedostępny.
12. GAL, Dermogal A + E, blister 24 rybki - super, chętnie po niego sięgam w razie potrzeby i jako odżywczą bombę raz na jakiś czas. Na razie postanowiłam go trochę zdradzić z olejem z ogórecznika, ale cały blister trzymam dalej w pogotowiu :)
Tak, jak wspomniałam ze zużyć wrześniowych jestem zadowolona, zważywszy, że zgodnie z planem nic nie kupiłam :D Październik powinien podobnie wyglądać w kwestii zużyć, ale także i zakupów (póki co kupiłam tylko odżywkę do paznokci, gdyż wykończone serum z Lovely było ostatnim takim produktem w moich zapasach, może uda się nic więcej nie kupować ;) ).
Jak Wasze denka? Używałyście któryś z tych kosmetyków? Pozdrawiam!
Etykiety:
avon,
CD,
cien,
Dabur,
denko,
Ebelin,
Golden Rose,
Green Pharmacy,
Isana,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki rosyjskie,
krem do twarzy,
lakiery,
Lovely,
oleje do włosów,
Pervoe Reshenie,
szampony,
tusze do rzęs
niedziela, 28 września 2014
Lubię rosyjskie kosmetyki...? Pervoe Reshenie Organic Avocado Krem do twarzy na noc
Zastanawiam się, czy szał na rosyjskie kosmetyki w Blogosferze powoli zaczyna już mijać. Jak myślicie? Ja, jak zawsze, zapoznaje się z hitami dopiero wtedy, kiedy dla reszty kosmetycznego świata nie są one już gorącymi nowościami. Tak po prostu mam, że najpierw stwierdzam, że coś mi nie potrzebne, ale dopiero z czasem nabieram na to ochoty ;)
Pierwsze doświadczenia z rosyjskimi kosmetykami nabyłam dzięki wygranej w rozdaniu u Facehairbodycare. Część z nich musiało poczekać na swoją kolej, gdyż mimo wszystko staram się trzymać zasady, by otwierać dany kosmetyk, dopiero, gdy wykończę poprzednika. I tak, gdy pożegnałam się z Ziajowym Kremem na dzień i na noc do skóry suchej i zmęczonej z bio-olejkiem z awokado, sięgnęłam po jego rosyjski odpowiednik. Niewątpliwie fakt używania ich pod rząd ułatwi mi recenzję ;)
Krem z Ziai długo był moim ulubieńcem, po czym cera chyba się trochę do niego przyzwyczaiła. Niemniej jednak miło go wspominam. Mimo równie niewielkiej cenie (4,90 zł / 40 ml w Skarbach Syberii) krem od Pervoe Reshenie również dużo obiecywał. Według polskiej etykietki kosmetyk ma ożywić cerę i złagodzić objawy stresu, poprawić koloryt cery i jej elastyczność. Skład dla zainteresowanych poniżej:
Krem rosyjski w pewnej mierze trochę przypomina ziajowego kolegę. Ma podobny zapach (jednak przebija w nim lekka chemiczna nuta, której w polskim kosmetyku w ogóle nie ma). Ma całkowicie biały kolor i lekko emulsyjną postać (tak samo jak Ziaja), przez co nie wchłania się wieczorem do matu (tak samo jak Ziaja), pozostawiając jednak dziwne, lekko tępe uczucie na twarzy, taką trudną do opisania, wyczuwalną warstwę na twarzy (co u Ziai nie miało miejsca). Rano budzę się jednak z buzią nieprzetłuszczoną i raczej dobrze nawilżoną, jednak jednocześnie z dość mocno porozszerzanymi porami (mam do tego tendencję).
Krem jest przeznaczony do cery suchej (moja jest mieszana, jednocześnie czasem się przetłuszcza, a czasem daje wrażenie odwodnionej), więc momentami mógł się wydawać trochę za bogaty dla mojej skóry, przez co miewałam wrażenie, że pory są jakby "przeciążone". Zatem mimo obiecanego "ożywienia cery", ja go raczej nie odczułam. Na początku używania miałam krótki wysyp "kaszki" na czole, który całkowicie znikł, odkąd używam (znowu) ziajowych produktów do oczyszczania z pewnej ostatnio bardzo popularnej zielonej serii ;) (ale o niej innym razem). Trzeba jednak przyznać, że w trakcie używania kremu ani razu nie miałam problemu z epizodycznie występującymi u mnie suchymi skórkami, a skóra może i rzeczywiście jest dość elastyczna ;) (kremu pozostało mi na dosłownie 2-3 aplikacje, starczył na ok. 3 letnie miesiące używania).
Cóż krem ma swoje plusy i minusy. Mam jeszcze jeden krem z tej "tubkowej" serii "bioluxe", do zupełnie innej części ciała ;) i na początku również sprawia mieszane wrażenia. Zobaczymy, jak będzie dalej. Tego osobnika ja osobiście więcej nie kupię.
Miałyście okazję używać? Pozdrawiam!
Pierwsze doświadczenia z rosyjskimi kosmetykami nabyłam dzięki wygranej w rozdaniu u Facehairbodycare. Część z nich musiało poczekać na swoją kolej, gdyż mimo wszystko staram się trzymać zasady, by otwierać dany kosmetyk, dopiero, gdy wykończę poprzednika. I tak, gdy pożegnałam się z Ziajowym Kremem na dzień i na noc do skóry suchej i zmęczonej z bio-olejkiem z awokado, sięgnęłam po jego rosyjski odpowiednik. Niewątpliwie fakt używania ich pod rząd ułatwi mi recenzję ;)
Krem z Ziai długo był moim ulubieńcem, po czym cera chyba się trochę do niego przyzwyczaiła. Niemniej jednak miło go wspominam. Mimo równie niewielkiej cenie (4,90 zł / 40 ml w Skarbach Syberii) krem od Pervoe Reshenie również dużo obiecywał. Według polskiej etykietki kosmetyk ma ożywić cerę i złagodzić objawy stresu, poprawić koloryt cery i jej elastyczność. Skład dla zainteresowanych poniżej:
Krem rosyjski w pewnej mierze trochę przypomina ziajowego kolegę. Ma podobny zapach (jednak przebija w nim lekka chemiczna nuta, której w polskim kosmetyku w ogóle nie ma). Ma całkowicie biały kolor i lekko emulsyjną postać (tak samo jak Ziaja), przez co nie wchłania się wieczorem do matu (tak samo jak Ziaja), pozostawiając jednak dziwne, lekko tępe uczucie na twarzy, taką trudną do opisania, wyczuwalną warstwę na twarzy (co u Ziai nie miało miejsca). Rano budzę się jednak z buzią nieprzetłuszczoną i raczej dobrze nawilżoną, jednak jednocześnie z dość mocno porozszerzanymi porami (mam do tego tendencję).
Krem jest przeznaczony do cery suchej (moja jest mieszana, jednocześnie czasem się przetłuszcza, a czasem daje wrażenie odwodnionej), więc momentami mógł się wydawać trochę za bogaty dla mojej skóry, przez co miewałam wrażenie, że pory są jakby "przeciążone". Zatem mimo obiecanego "ożywienia cery", ja go raczej nie odczułam. Na początku używania miałam krótki wysyp "kaszki" na czole, który całkowicie znikł, odkąd używam (znowu) ziajowych produktów do oczyszczania z pewnej ostatnio bardzo popularnej zielonej serii ;) (ale o niej innym razem). Trzeba jednak przyznać, że w trakcie używania kremu ani razu nie miałam problemu z epizodycznie występującymi u mnie suchymi skórkami, a skóra może i rzeczywiście jest dość elastyczna ;) (kremu pozostało mi na dosłownie 2-3 aplikacje, starczył na ok. 3 letnie miesiące używania).
Cóż krem ma swoje plusy i minusy. Mam jeszcze jeden krem z tej "tubkowej" serii "bioluxe", do zupełnie innej części ciała ;) i na początku również sprawia mieszane wrażenia. Zobaczymy, jak będzie dalej. Tego osobnika ja osobiście więcej nie kupię.
Miałyście okazję używać? Pozdrawiam!
środa, 13 listopada 2013
Lubię recenzować! Ziaja krem na dzień i na noc do cery suchej i zmęczonej z bio olejkiem z awokado
Moja problematyczna skóra cierpi czasem zimą na dość mocne przesuszenie. Żeby jej trochę dopomóc sięgnęłam po klasyczny krem oliwkowy Ziaja w zielonym słoiczku, który okazał się jednak zdecydowanie zbyt tłusty. Przekopałam więc Wizaż w poszukiwaniu czegoś lżejszego i znalazłam ten oto kremik z serii z bio olejkiem z awokado.
Krem dostaniemy w Rossmannie w świetnej cenie ok. 9 zł
za 75 ml (w promocji ok. 7 zł). Słoiczek jest plastikowy (wolę
takie o wiele bardziej, niż szklane), wygodny, schludny, z prostym
designem - podoba mi się to, bo wiem, że płacę za krem, a nie za
bajeranckie opakowanie. Co więcej, pod zakrętką jest wieczko,
dzięki czemu mamy pewność, że nikt nie wkładał wcześniej do
słoiczka paluchów ;)
Na etykietce producent podaje skład i zapowiada
działanie kosmetyku:
Ja ten krem stosuję tylko na noc, gdyż na dzień
używam kremu z filtrem. Krem Ziaja ma bardzo przyjemny zapach, miłą
konsystencję, nałożony na twarz faktycznie przynosi uczucie ulgi.
Po aplikacji pozostaje na mojej cerze lekki film, który jednak po
jakimś czasie się wchłania – rano budzę się z czyściutką,
wypoczętą i świeżą buzią (nie pamiętam, czy po jakimś innym
kremie miałam tak ładną cerę rano). Nie powoduje u mnie również
wysypu niespodzianek, do których mam skłonność. Poza tym jest
wydajny.
Zużyłam swój zimowy słoiczek, po czym wzięłam się
za krem-żel z Avon Solution, jednak po jego wykończeniu potulnie
powróciłam do tego cudeńka firmy Ziaja :) W tej chwili jestem w
połowie drugiego słoiczka i wiem, że ten krem warto mieć przez cały rok w
łazience :) Uwielbiam odkrywać takie skarby – taniutkie, polskie
kosmetyki. Ten świetnie współgra dla mnie także z „ziajowym”kremem z serii trądzik różowaty, który stosuję na dzień.
Polecam wszystkim spróbować, to jeden z moich hitów tego roku :)
sobota, 21 września 2013
Lubię kolor pomarańczowy ;) faworyci wakacji lipiec - wrzesień '13
Wakacje szkolne już dawno za nami, akademickie też już się niestety kończą. Najwyższy zatem czas na przedstawienie moich letnich faworytów. Jako że w lecie używam jeszcze mniej kosmetyków, niż normalnie, dlatego łatwiej było mi zebrać takich kwartalnych ulubieńców. Zapraszam do lektury :)
1. Avon Just play EDT 50 ml to zapach już niestety dawno niedostępny, ja chomikuję tę buteleczkę już od 2 lat, kupiłam w avonowej wyprzedaży za 20 zł. Świetny zapach, z jednej strony świeży, cytrusowy, ale z drugiej ma w sobie nutkę elegancji (myślę, że dzięki herbacie i frezji w składzie). Dobrze się w nim czuję, inne osoby wyczuwają go ode mnie dobrych kilka godzin po aplikacji. Standardowo nie rozumiem, dlaczego został wycofany, szczególnie że jego męski odpowiednik dalej jest w sprzedaży.
2. Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy. To już druga kuracja Jantarem, jaką przeprowadziłam. Efekty są troszkę inne niż poprzednio - włosy niestety dalej mi wypadają (ale też mam ogólnie teraz taki okres osłabienia), ale za to mam MNÓSTWO nowych małych włosków :) (za pierwszym razem zahamował całkowicie wypadanie, ale baby hair było trochę mniej). Na mnie działa, na pewno za 2-3 miesiące przeprowadzę kolejną kurację.
3. Avon Solutions Koloryzująco-nawilżający krem na dzień SPF 20 - pisałam już o nim TUTAJ. Bardzo go lubię, przez całe lato zastępował mi podkład, który miałam na twarzy w sumie ze trzy razy.
4. Rossmann, For Your Beauty, Masażer - "Masażer z gumowymi ząbkami. Poprawia krążenie, łączność tkanek w skórze, wygładza. Zapobiega powstawaniu cellulitu oraz niweluje już powstały." (opis z wizażu). Mam go już ponad dwa lata, więc mogę stwierdzić, że opis się sprawdza. Przez bardzo długi czas używałam regularnie i przynosił bardzo fajne efekty, teraz powróciłam do jego stosowania. Faktycznie pomaga ujędrnić skórę, wyczuwam jego pozytywne działanie. Ale trzeba uważać na naczynka!
5. Balea Feuchtigkeitsspülung Mango + Aloe Vera odżywka do włosów suchych i zniszczonych - w zasadzie używałam jej początkowo bez entuzjazmu, ale jednak regularnie i po jakimś czasie usłyszałam, że polepszył się wygląd moich włosów. Możliwe, że to przede wszystkim dzięki systematyczności (jej w stosowaniu odżywek do włosów zawsze mi brakowało), ale i tak lubię ją używać. Ma bardzo ładny zapach, jest wydajna, wystarczy użyć niewielką ilość (od koleżanki dostałam ostatnio odlewkę najnowszej, chyba już hitowej odżywki Garniera z trzema olejami i jej muszę bardzo dużo nałożyć, stąd mam porównanie). Jeśli macie do niej dostęp to polecam.
6. Manhattan Multi Effekt Eyeshadow 35Z Airy Rose - stanowił bazę mojego (ewentualnego) letniego makijażu (do tego tylko konturówka, tusz i wystarczy). Mam go już ze 2 lata, widać już denko, niestety nie wiem, czy ten kolor jest jeszcze dostępny w sprzedaży, ale jeśli tak, to może go jeszcze kupię, bo daje świetny, subtelny, codzienny efekt.
7. Esprit 219 Mango Sorbet pokazywałam już TUTAJ. Piękny, typowo wakacyjny kolor, myślę, że właśnie ten jest paznokciowym ulubieńcem lata '13.
Przypadkowo się złożyło, że sześć na siedem z nich jest w odcieniach pomarańczy - w sam raz na ciepłą porę roku :) Może któryś z wymienionych kosmetyków też jest Waszym faworytem? :) Zapraszam do komentowania! Pozdrawiam!
Etykiety:
akcesoria,
avon,
Balea,
cienie do powiek,
DM,
Esprit,
Farmona,
krem do twarzy,
lakiery,
Manhattan,
odżywki do włosów,
pielęgnacja włosów,
Rossmann,
ulubieńcy,
wcierki do włosów,
zapachy
czwartek, 15 sierpnia 2013
Lubię recenzować! Avon Solutions truly radiant Naprawcza emulsja na noc
Ostatnio pisałam o Koloryzująco-nawilżającym kremie SPF 20 z tej samej serii, z którego jestem bardzo zadowolona. Dziś o jego nocnym odpowiedniku.
Od producenta (ulotka w kartoniku):
Formuła ze stworzoną specjalnie dla AVON formułą Optic Pearl i wyciągiem z aronii. Lekki, nietłusty krem-żel sprawia, że skóra promienieje zdrowym blaskiem. Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników.
No ta aronia znowu dość daleko w składzie...
Co do działania, krem ma faktycznie żelową formułę (z tego, co pamiętam, to w poprzedniej edycji krem na noc był po prostu kremem) i już to nie do końca mi się podoba. Dlaczego? Zazwyczaj jak smaruję buzię wieczorem jakimś kremem i trochę mi go zostanie na dłoniach, to sobie go w nie po prostu wsmarowuję. W przypadku tego kosmetyku nie jest to dla mnie możliwe, od razu czuję potrzebę zmycia go z dłoni. Dziwne to jest, chociaż na pewno przyczynia się do tego jego mocno alkoholowy zapach :( no i to, że skóra pozostaje po nim śliska. Ta śliska warstwa jest też czasem wyczuwalna rano na buzi.
Właściwości pielęgnacyjne nie są złe, ani razu nie miałam przy nim przesuszonych skórek, nie powoduje też u mnie podrażnień. Obietnicę producenta co do zaskórników u mnie trudno stwierdzić, bo mam skórę problematyczną ze skłonnością do zanieczyszczeń mimo ciągłej pielęgnacji, ale tragedii u mnie nie wywołał. Przypuszczam, że osoby z cerą normalną nie miałyby w tej kwestii żadnych problemów.
Jest jeszcze jedna wada tego kremu. Osobiście mam tak, że mimo regularnej, codziennej pielęgnacji słoiczek kremu 50 ml potrafi u mnie starczyć na 5-6 miesięcy. Ten krem-żel rozpoczęłam w drugiej połowie czerwca a już "zaczyna się kończyć". Moim zdaniem jest po prostu niewydajny.
Słoiczek 50 ml można znaleźć w katalogu Avon w promocji za ok. 13 zł.
Zużyję go do końca, ale na pewno nie kupię ponownie. W końcu używanie kosmetyków też musi być przyjemne ;)
A Wy znacie te kremy? Pozdrawiam!
Od producenta (ulotka w kartoniku):
Formuła ze stworzoną specjalnie dla AVON formułą Optic Pearl i wyciągiem z aronii. Lekki, nietłusty krem-żel sprawia, że skóra promienieje zdrowym blaskiem. Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników.
No ta aronia znowu dość daleko w składzie...
Co do działania, krem ma faktycznie żelową formułę (z tego, co pamiętam, to w poprzedniej edycji krem na noc był po prostu kremem) i już to nie do końca mi się podoba. Dlaczego? Zazwyczaj jak smaruję buzię wieczorem jakimś kremem i trochę mi go zostanie na dłoniach, to sobie go w nie po prostu wsmarowuję. W przypadku tego kosmetyku nie jest to dla mnie możliwe, od razu czuję potrzebę zmycia go z dłoni. Dziwne to jest, chociaż na pewno przyczynia się do tego jego mocno alkoholowy zapach :( no i to, że skóra pozostaje po nim śliska. Ta śliska warstwa jest też czasem wyczuwalna rano na buzi.
Właściwości pielęgnacyjne nie są złe, ani razu nie miałam przy nim przesuszonych skórek, nie powoduje też u mnie podrażnień. Obietnicę producenta co do zaskórników u mnie trudno stwierdzić, bo mam skórę problematyczną ze skłonnością do zanieczyszczeń mimo ciągłej pielęgnacji, ale tragedii u mnie nie wywołał. Przypuszczam, że osoby z cerą normalną nie miałyby w tej kwestii żadnych problemów.
Jest jeszcze jedna wada tego kremu. Osobiście mam tak, że mimo regularnej, codziennej pielęgnacji słoiczek kremu 50 ml potrafi u mnie starczyć na 5-6 miesięcy. Ten krem-żel rozpoczęłam w drugiej połowie czerwca a już "zaczyna się kończyć". Moim zdaniem jest po prostu niewydajny.
Słoiczek 50 ml można znaleźć w katalogu Avon w promocji za ok. 13 zł.
Zużyję go do końca, ale na pewno nie kupię ponownie. W końcu używanie kosmetyków też musi być przyjemne ;)
A Wy znacie te kremy? Pozdrawiam!
niedziela, 11 sierpnia 2013
Lubię recenzować! Avon Solutions truly radiant VIP Koloryzująco-nawilżający krem na dzień SPF 20
Mam trzy produkty z avonowej serii Solutions truly variant: dzisiejszego bohatera - krem koloryzujący, krem-żel na noc oraz pod oczy (tego ostatniego zacznę dopiero stosować w przyszłym tygodniu). Skusiłam się na nie, bo miałam już kiedyś ich odpowiedniki ze starej edycji "żółtych" kremów Solutions z Avonu i byłam z nich zadowolona. Czy przypasowały mi "ulepszone" ;) nowości?
Ta tubeczka to już trzecia zakupiona przeze mnie sztuka kremu koloryzującego z Avonu. Po prostu co roku kupuję sobie jedną na sezon wakacyjny, więc w zasadzie można już stwierdzić, że jestem z nich zadowolona. Zawsze dość sceptycznie podchodziłam do tych "nowości" w Avonie, wydawało mi się, że na nowo wchodzi do katalogu stary produkt, tylko w nowym opakowaniu ;) Tym razem jednak muszę Avon pochwalić. W poprzednich wersjach kremu zdarzały się bardzo duże drobinki składnika koloryzującego, przez co można sobie było zrobić niezłą smugę na buzi, którą później dość długo trzeba było rozprowadzać. Z tym kremem jeszcze mi się to nie zdarzyło.
Poza tym nawilżenie w porządku, fajnie że ma SPF 20, nadaje zdrowy efekt muśniętej słońcem skóry, nie jakiejś chamskiej opalenizny (ja się nie opalam, z opalenizną wyglądam bardzo staro, ale totalna bladość też nie jest mi wskazana ;) ). Zapach delikatny, nie przeszkadza mi. Używam w lecie zamiast podkładu, w bardzo gorące dni muszę się lekko przypudrować, żeby się nie świecić, czasem daje radę nawet sam.
Tubkę 50 ml można spotkać w promocji w katalogu za ok. 13-15 zł.
VIP dla mnie jak najbardziej na plus! A jak będzie z pozostałymi... ? ;)
Używałyście tego kremu? Pozdrawiam!
poniedziałek, 1 lipca 2013
Lubię recenzować! Ziaja Med Krem redukujący podrażnienia trądzik różowaty
Od zawsze mam cerę problematyczną. Trądzik towarzyszy mi ciągle, mimo że mam 25 lat ech :( Raz jest lepiej, raz gorzej, no ale jednak w dalszym ciągu wyskakują jakieś niedoskonałości. Jakieś 3 miesiące temu stan skóry z niewiadomych względów nagle się pogorszył, wylazły mi stany zapalne, które niby się goiły, ale zostawiały po sobie kolejne niefajne ślady. Wówczas, po wcześniejszych poszukiwaniach w internecie, kupiłam w aptece Krem redukujący podrażnienia, 6 SPF, seria trądzik różowaty marki Ziaja Med. Zużyłam już około 2/3 opakowania, więc myślę, że mogę się wypowiedzieć na jego temat.
Trądziku różowatego co prawda, na szczęście, nie mam, ale wizja złagodzenia czewonych plam na twarzy wyraźnie na mnie podziałała. Z zakupem kremu nie było problemu, znalazłam go w pierwszej aptece, do której weszłam. Na dzień dobry zaskoczyło mnie bardzo ładne opakowanie, tubkę kremu 50 ml dostajemy w porządnym, ofoliowanym kartoniku. W środku znajduje się obszerna ulotka z informacjami o tym konkretym kremie oraz innych produktach z serii (niestety ulotkę wyrzuciłam, bo zakupiłam krem jeszcze przed założeniem bloga ;) ). Robi to naprawdę wrażenie porządnego kosmetyku, a to wszystko w cenie mniej niż 13 zł.
Ważniejsze jest jednak oczywiście działanie. Oto, co obiecuje producent:
I co najważniejsze - te obietnice w moim przypadku zostały spełnione! Co prawda trudno mi samej stwierdzić, czy bariera naskórkowa została wzmocniona, ale pozostałe punkty jak nabardziej się spełniły. Przede wszystkim krem powolutku, ale skutecznie rozjaśnił u mnie przebarwienia potrądzikowe (może nie w 100%, ale jest tak widoczna różnica, że kilka osób stwierdziło, że poprawiła mi się cera :) ). Po porannej aplikacji skóra bardzo długo pozostaje świeża, zauważyłam również, że pęknięte naczynka na nosie zbladły.
Oczywiście, krem nie zapobiega całkowicie nowym wypryskom, ale wydaje mi się, że jest ich mniej i szybciej się goją :)
Oto opis ze strony producenta:
Klinika Zdrowej Skóry
Lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem ekologicznych surowców, bez kompozycji zapachowej.
ochrona niska SPF 6
PROFILAKTYKA TELEANGIEKTAZJI
- Wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową.
- Obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych.
- Działa rozjaśniająco na naskórek.
REDUKCJA ZMIAN TRĄDZIKOWYCH
- Hamując aktywność 5 a-reduktazy redukuje wydzielanie sebum. -
Skutecznie zapobiega zmianom grudkowo-krostkowym.
- Zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
KOMPENSACJA
- Zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV.
- Daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień.
- Nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
Produkt hypoalergiczny.
Dostępny tylko w aptekach.
- See more at: http://ziaja.com/ziaja-med/1965,krem-redukujacy-podraznienia#sthash.4GLc4XGj.dpuf
Lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem ekologicznych surowców, bez kompozycji zapachowej.
ochrona niska SPF 6
PROFILAKTYKA TELEANGIEKTAZJI
- Wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową.
- Obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych.
- Działa rozjaśniająco na naskórek.
REDUKCJA ZMIAN TRĄDZIKOWYCH
- Hamując aktywność 5 a-reduktazy redukuje wydzielanie sebum. -
Skutecznie zapobiega zmianom grudkowo-krostkowym.
- Zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
KOMPENSACJA
- Zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV.
- Daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień.
- Nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
Produkt hypoalergiczny.
Dostępny tylko w aptekach.
- See more at: http://ziaja.com/ziaja-med/1965,krem-redukujacy-podraznienia#sthash.4GLc4XGj.dpuf
Klinika Zdrowej Skóry
Lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem ekologicznych surowców, bez kompozycji zapachowej.
ochrona niska SPF 6
PROFILAKTYKA TELEANGIEKTAZJI
- Wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową.
- Obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych.
- Działa rozjaśniająco na naskórek.
REDUKCJA ZMIAN TRĄDZIKOWYCH
- Hamując aktywność 5 a-reduktazy redukuje wydzielanie sebum. -
Skutecznie zapobiega zmianom grudkowo-krostkowym.
- Zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
KOMPENSACJA
- Zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV.
- Daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień.
- Nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
Produkt hypoalergiczny.
Dostępny tylko w aptekach.
- See more at: http://ziaja.com/ziaja-med/1965,krem-redukujacy-podraznienia#sthash.4GLc4XGj.dpuf
Profilaktyka teleangiektazji:Lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem ekologicznych surowców, bez kompozycji zapachowej.
ochrona niska SPF 6
PROFILAKTYKA TELEANGIEKTAZJI
- Wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową.
- Obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych.
- Działa rozjaśniająco na naskórek.
REDUKCJA ZMIAN TRĄDZIKOWYCH
- Hamując aktywność 5 a-reduktazy redukuje wydzielanie sebum. -
Skutecznie zapobiega zmianom grudkowo-krostkowym.
- Zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
KOMPENSACJA
- Zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV.
- Daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień.
- Nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
Produkt hypoalergiczny.
Dostępny tylko w aptekach.
- See more at: http://ziaja.com/ziaja-med/1965,krem-redukujacy-podraznienia#sthash.4GLc4XGj.dpuf
- wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową,
- obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych,
- działa rozjaśniająco na naskórek.
Redukcja zmian trądzikowych:
- hamując aktywność 5 a - reduktazy redukuje wydzielanie sebum,
- skutecznie zapobiega zmianom grudkowo - krostkowym,
- zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
Kompensacja:
- zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV,
- daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień,
- nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
oraz dla zainteresowanych skład i substancje aktywne z wizaz.pl:
Substancje aktywne: trokserutyna, prowitamina B5 (D-panthenol), modyfikowana skrobia, kompleks proteinowo-cynkowy, fotostabilne filtry UVA i UVB, czysta escyna, alantoina
Skład: Aqua (Water), Octocrylene, Octyldodecanol, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Butyl Methoxydibenzonylmethane, Cetearyl Glucoside*, Cetearyl Alcohol*, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated Coco-Glycerides*, Elaeis Guineensis (Palm) Oli*, Glyceryl Stearate Citrate, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Troxerutin, Allantoin, Saccharomyces/Zinc Ferment, Panthenol, Escin, Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Propylparaben, Diazolidinyl Urea
* - surowiec ECO-certyfikowany
Krem ma nietłustą, szybko wchłaniającą się konsystencję i ma barwę lekko cytrynową. Zapach bardzo delikatny, niemal niewyczuwalny.
Przed tym kremem zużyłam ok. 10 próbek po 5 ml Biodermy z serii Sebium i nie ma porównania. Ziaja wygrywa w przedbiegach! Bioderma pozostawia nieprzyjemne uczucie na twarzy, śmierdzi cifem i po kilkudniowym używaniu wysusza na wiór. A przede wszystkim nie pomogła mi przeciwko trądzikowi! Miło, że polski i w dodatku kilkukrotnie tańszy krem okazał się takim hitem :)
W tej chwili nie mam już takich potrzeb i w "lecie" (piszę w cudzysłowiu, bo cóż to za lato tego lata ech) używam kremu Ziaja na przemian z avonowym kremem koloryzującym (ma SPF 20, to bardziej się nadaje na słoneczne dni i wówczas zastępuje mi też podkład - skóra jest teraz w takim stanie, że mogę sobie na to pozwolić :) jak jest chłodniej i pochmurniej to używam Ziaję), ale na sezon jesienno/zimowy na pewno zaopatrzę się w kolejne opakowanie. Polecam spróbować wszystkim borykającym się z podobnymi problemami!
Długo nie miałam żadnych produktów firmy Ziaja, ale ostatnio kilka odkryłam i staję się jej coraz większą fanką :) A Wy? Polecicie mi coś z Ziaji? Pozdrawiam! lubię :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)