Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 października 2014
Lubię pożegnania! Spore (jak na mnie ;) ) denko wrześniowe 2014 z minirecenzjami
Kolejny miesiąc przyniósł jak na mnie znowu fajne denko. Cieszę się, bo coraz więcej produktów z potwornego sierpniowego haulu zaczyna być w użytku :)
1. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się Nagietek lekarski, 350 ml - bardzo fajny szampon, który mogę spokojnie polecić. Na razie rozpoczęłam przygodę z rosyjskimi szamponami, ale ten zapewne kiedyś jeszcze kupię.
2. Dabur, Vatika, Olej kokosowy do włosów, 300 ml - nareszcie udało mi się zużyć to olbrzymie opakowanie. Olej ten kupiłam już bardzo dawno temu, kiedy oleje w blogosferze zaczęły być popularne, ale jeszcze nie mówiło się o porowatości włosów ;) Dziś oleju kokosowego do swoich włosów ze względu właśnie na porowatość bym nie kupiła. Sam produkt jednak był w porządku, jak na moje średnioporowate włosy radził sobie tyle, ile mógł. Fajnie sprawdzał się w połączeniu z odżywką (olejowanie na odżywkę odkryłam stosunkowo niedawno i to póki co najlepsza dla mnie metoda).
3. Cien, Coco Bahama, Showercream, 500 ml - kosztował w Lidlu 1,11 euro i jak na taką cenę był w porządku. Nie mam porównania do Treaclemoon, którego jest niewątpliwą podróbką, ale dawał radę: dobrze się pienił i dość ładnie pachniał. Jako że się codziennie balsamuję, to nie zauważyłam wysuszenia, chociaż przypuszczam, że mógłby się do tego przyczynić. Mam jeszcze jedną butelkę o innym zapachu, tego konkretnie już bym nie kupiła.
4. Avon, Skin So Soft, Olejek do ciała w sprayu z olejkiem z nasion marakui, 150 ml - trafił do mnie jako część jakiegoś zestawu z Avonu, w katalogu bywa w promocji po ok. 12 zł. Po zachwycie Nawilżającym kremem do ciała z olejkiem arganowym olejek ten to dowód na to, że krem był tylko wyjątkiem ;) a ja dalej nie lubię serii Skin So Soft. Kosmetyk był bardzo niewydajny, starczył mi na ok. 3 tygodnie codziennego stosowania. Po początkowym fajnym efekcie na skórze (skóra przyjemna w dotyku, ładnie wyglądająca) pod koniec opakowania zaczęłam zauważać objawy zapchania skóry i na moim podatnym na to dekolcie, ale i na ramionach czy udach. Poza tym aromat był oczywiście mocno alkoholowy. Nie polecam.
5. Isana, Pianka go golenia z ekstraktem z kokosa, 150 ml/ ok. 0,70 euro w promocji, wersja limitowana na lato - tak, tak, to była moja pierwsza w życiu pianka do golenia ;) więc niby nie mam porównania. Zakupiłam, gdyż nagle na nogach zaczęło mi się pojawiać podrażnienie po goleniu. Na początku fajna, ale starczyła na mniej niż 10 użyć, po czym reszta stała się tak wodnista, że nie dało się jej wycisnąć. Raczej nie kupię więcej.
6. Ebelin, Zmywacz do paznokci bez acetonu, 200 ml / ok. 0,95 euro - mam już kolejne opakowanie.
7. Lovely, Serum wzmacniające do paznokci z witaminą C i wapniem, 11 ml- już nie wiem, które opakowanie zużyłam, bardzo lubię. Do tej pory zawsze miałam je w domu, po czym zapomniałam zrobić zapas, jak byłam w Polsce :( więc teraz musiałam kupić coś innego. Jeśli w międzyczasie nie znajdę czegoś lepszego, to następnym razem w Polsce na pewno zrobię zapas :)
8. Golden Rose, Sweet Color, Lakier do paznokci nr 81, 5,5 ml/ok. 3zł - zużyć to to nie było jakoś szczególnie trudno, gdyż do pokrycia płytki potrzebował 4-5 warstw ;) w momentach cierpliwości więc nim malowałam. Kolor był fajny, po tylu warstwach trzymał się super, no ale z tej serii już na pewno nic nie kupię ;)
9. CD, Deo 24 h Wasserlile, Dezodorant z kulce bez aluminium, olei mineralnym, silikonów, parabenów, barwników i substancji pochodzenia zwierzęcego, 50 ml / ok. 1,30 euro w promocji - może to i było bez aluminium, może to i jest produktem od marki produkującej dla skóry wrażliwej, może i byłam świadoma, że to dezodorant, a nie antyperspirant, ale ten produkt był po prostu dziadowy. Śmierdział wódą, a nie lilią wodną, przebijał przez to przez perfumy, przy czym jednak nie zapewniał na pewno 24-godzinnego uczucia świeżości, bo kilkakrotnie miałam uczucie dużego dyskomfortu. Dodatkowo był potwornie wodnisty i starczył przez to na niecałe dwa miesiące. Wróciłam pokornie do ałunu, który nigdy mnie nie zawiódł.
10. Pervoe Reshenie Organic Avocado Krem do twarzy na noc, 40 ml / ok. 5 zł - krem nie do końca odpowiadający potrzebom mojej skóry, więc więcej nie kupię.
11. Avon, Spectra Lash Mascara, 9 ml / ok 15 zł w promocji - tusze do rzęs tradycyjnie starczają u mnie na około rok i nic się z nimi nie dzieje. W tym przypadku było podobnie, wygrzebałam go do końca, nie wiem, jak ja go robię ;) Z Avonu wolę zdecydowanie Supershocka, którego miałam kilka sztuk. Ten tusz był trochę dziwny, gdyż sporadycznie kilka dobrych miesięcy po otwarciu potrafił się zachować jak świeżo otwarty, jeszcze zbyt mokry tusz i odbijać się na powiekach. Miał możliwość ustawienia trzech stopni intensywności, przez całe użytkowanie miałam go jednak ustawionego "na 1", gdyż drugi i trzeci poziom nakładał zbyt dużo tuszu i łatwo było o posklejane rzęsy. Nie osypywał się na szczęście, kolor czarny był ładnie nasycony. Nie kupiłabym go jednak ponownie, zresztą i tak jest już niedostępny.
12. GAL, Dermogal A + E, blister 24 rybki - super, chętnie po niego sięgam w razie potrzeby i jako odżywczą bombę raz na jakiś czas. Na razie postanowiłam go trochę zdradzić z olejem z ogórecznika, ale cały blister trzymam dalej w pogotowiu :)
Tak, jak wspomniałam ze zużyć wrześniowych jestem zadowolona, zważywszy, że zgodnie z planem nic nie kupiłam :D Październik powinien podobnie wyglądać w kwestii zużyć, ale także i zakupów (póki co kupiłam tylko odżywkę do paznokci, gdyż wykończone serum z Lovely było ostatnim takim produktem w moich zapasach, może uda się nic więcej nie kupować ;) ).
Jak Wasze denka? Używałyście któryś z tych kosmetyków? Pozdrawiam!
Etykiety:
avon,
CD,
cien,
Dabur,
denko,
Ebelin,
Golden Rose,
Green Pharmacy,
Isana,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki rosyjskie,
krem do twarzy,
lakiery,
Lovely,
oleje do włosów,
Pervoe Reshenie,
szampony,
tusze do rzęs
niedziela, 29 czerwca 2014
Lubię wyrzutki ;) Czerwiec 2014
Czerwiec był udany pod względem zużyć :)
1. Shauma, Frucht&Vitamin Shampoo, do włosów normalnych, błysk i witalność, 500 ml. Dostałam praktycznie całe opakowanie od koleżanki. Szampon z ekstraktem z granatu i jagód goji. Szampon jak szampon. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. W składzie SLS. Niewydajny, wydaje mi się, że czasem powodował swędzenie. Zużyłam, nie kupię.
2. Babylove, Delikatna oliwka pielęgnująca dla dzieci z DM, mała buteleczka 50 ml - druga sztuka zużyta, do domowego peelingu lub po prostu na skórę. Chyba kupię opakowanie normalnej pojemności.
3. Essence, Fix&matte, transparenty puder sypki, 15,5 g. Dzielnie służył mi przez 2 lata! Dobry, byłam bardzo zadowolona. Teraz kupiłam jednak coś innego.
4. Ziaja, Krem na dzień i na noc do cery suchej i zmęczonej z bio olejkiem z awokado, 75 ml - zużyłam drugi słoiczek, byłam zadowolona, aczkolwiek cera na drugi słoiczek reagowała już trochę gorzej, niż na pierwszy. Na razie robię od niego przerwę.
5. Avon, Planet Spa, Rewitalizująca maseczka Chiński żeń-szeń, 75 ml - fajna, przyjemna w korzystaniu, ale na razie będę próbować inne.
6. Avon, Naturals, Żel pod prysznic, malina i hibiskus, 200 ml - pięknie pachniał, przyjemny w stosowaniu, ale niewydajny, starczył na niecałe 3 tygodnie. Za 4 zł, tak jak ja go kupiłam, może być, więcej bym nie dała.
7. Avon, Foot Works, Chłodzący balsam do stóp, Sorbet z papai, 75 ml - pięknie pachnie, ale słabo chłodzi i w ogóle nie nawilża, wręcz trochę wysusza. Niestety mam jeszcze jedną tubkę ;)
8. Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu, 250 ml, super, porcja baby hair na głowie dzięki niemu, zostawiam sobie świetną buteleczkę.
9. Alterra, olejek pomarańcza i brzoza, 100 ml - bardzo przyjemny, pięknie pachniał. Zużyłam praktycznie cały do wyrobu domowego pilingu. Denerwująca była tylko pompka, strzelająca daleko olejkiem ;) może kupię ponownie, na pewno wypróbuję inne zapachy.
10. Alverde, Szampon przeciwłupieżowy Heilerde (Ziemia lecznicza), 200 ml - super, w razie potrzeby na pewno sięgnę po niego ponownie.
Dwa wyrzutki-lakiery, tym razem niewykończone:
11. Golden Rose with Protein, nr 246 - zużyłam prawie pół buteleczki, ale już się zestarzał, a że mam inny podobny, to go nie będę ratować.
12. Golden Rose with Protein, nr 327 - zielony neon to na pewno nie mój kolor, ten wygrałam w którymś rozdaniu. Próbowałam nim malować paznokcie dwa lub trzy razy. Potwornie smuży, nie kryje nawet po 5 warstwach, więc ląduje w koszu, nie ma sensu się męczyć.
13. Dove Hair therapy, Anti-Spliss Expert, kuracja przeciw rozdwajaniu się, próbka 8 ml starczyła na 5 użyć, ale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Włosy były jakby suche w dotyku. Nie kupię na pewno.
Szczęśliwa trzynastka :) Jestem zadowolona ze zużyć. Oby tak dalej :)
środa, 17 lipca 2013
Lubię malować paznokcie! Ale czasem nie umiem się zdecydować ;)
Macie czasem tak, że nie umiecie się zdecydować, jakim lakierem tym razem pomalować paznokcie? Ja miewam tak dosyć często ;) i raz, w czasie pięknej, letniej pogody, z powodu mojego niezdecydowania powstało takie coś. I od tamtej pory gości to na moich paznokciach stosunkowo często :)
Połączenie pastelowych kolorów z jednej strony nie rzuca się jakoś intensywnie w oczy (chociaż to nie jest tak, że nie zwraca na siebie uwagi), ale z drugiej wprowadza dużo świeżości i jest bardzo wesołe :) Wielu znajomym się podoba. Wydaje mi się, że znalazłam wśród moich lakierów idealne połączenie :)
A występują od lewej:
Wibo Express growth, nr 350
H&M Nail polish, Taupe
Golden Rose Paris, nr 221
Essence You Rock! 03 Kings of mints
Golden Rose with Protein, nr 246
Wśród nich lakiery Essence i H&M to jedni z moich ulubieńców ever. Oba lakiery są świetnej jakości, niedrogie, niestety są już od dawna niedostępne w sprzedaży.
Jak Wam się podoba? Mnie owszem :) i dlatego często stosuję ten patent, to takie moje pastelowe skittles :) Pozdrawiam!
niedziela, 9 czerwca 2013
Lubię malować paznokcie! I mam do tego cierpliwość ;) Golden Rose Sweet Color 81
Są takie kolory lakierów, które niby mi się podobają, ale nie jestem pewna, czy dobrze by wyglądały na moich paznokciach, ani czy często bym je nosiła. Najlepszym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest oczywiście zakupienie niedrogiej buteleczki o małej pojemności, tak na spróbowanie. Tak trafił do mnie Sweet Color, nr 81 firmy Golden Rose.
Buteleczka o idealnej, moim zdaniem, pojemności 5,5 ml (jest szansa zużyć do końca), kosztowała ok. 3-3,50 zł. W buteleczce widać intensywny, trawiastozielony kolor. Czy jest on też taki intensywny na paznokciach? ;) Spójrzcie:
Cztery warstwy i kolor zaczyna wyglądać jak w buteleczce, aczkolwiek dalej nie jest to pełne krycie. Na szczęście dość szybko schnie i ładnie błyszczy. Trwałość ok. 2-3 dni - nie odpryskuje, ale szybko ściera się na końcówkach.
Mam jeszcze jedną sztukę z tej serii (którą może Wam za niedługo pokażę), piękny, czysty granat - w buteleczce i przy 4-5 warstwach ;) - więc mogę przypuszczać, że tak lakiery Sweet Color po prostu mają
Oczywiście można powiedzieć, że to w końcu tylko 3-4 zł, ale zdarzają się też niezłe jakościowo lakiery w tak niskiej cenie (mam chociażby sztukę Miss Selene z Golden Rose, jeszcze tańszą niż ten osobnik, która całkiem daje radę).
Moja ciekawość dotycząca zieleni została zaspokojona ;) w tak pogodne, weekendowe dni kolor całkiem mi się podoba, aczkolwiek znajomości ze Sweet Color nie będę pogłębiać ;) Zapewne szybko się ona też skończy - przy takiej ilości warstw potrzebnych do manicure myślę, że szybko zużyję w parę razy całą buteleczkę. Jak Wam się podoba? Macie podobne doświadczenia z lakierami Golden Rose?
Dziewczyny, mam do Was jeszcze jedno pytanie? Jak myślicie, jest sens pokazywania i dodawania recenzji produktów, których już raczej nie ma w sprzedaży (np. takich kupionych jakiś czas temu w CND w Rossmannie)? Chciałybyście pooglądać takie notki, czy nie bardzo? Będę wdzięczna za Wasze podpowiedzi w komentarzach. Pozdrawiam! lubię :)
Buteleczka o idealnej, moim zdaniem, pojemności 5,5 ml (jest szansa zużyć do końca), kosztowała ok. 3-3,50 zł. W buteleczce widać intensywny, trawiastozielony kolor. Czy jest on też taki intensywny na paznokciach? ;) Spójrzcie:
Cztery warstwy i kolor zaczyna wyglądać jak w buteleczce, aczkolwiek dalej nie jest to pełne krycie. Na szczęście dość szybko schnie i ładnie błyszczy. Trwałość ok. 2-3 dni - nie odpryskuje, ale szybko ściera się na końcówkach.
Mam jeszcze jedną sztukę z tej serii (którą może Wam za niedługo pokażę), piękny, czysty granat - w buteleczce i przy 4-5 warstwach ;) - więc mogę przypuszczać, że tak lakiery Sweet Color po prostu mają
Oczywiście można powiedzieć, że to w końcu tylko 3-4 zł, ale zdarzają się też niezłe jakościowo lakiery w tak niskiej cenie (mam chociażby sztukę Miss Selene z Golden Rose, jeszcze tańszą niż ten osobnik, która całkiem daje radę).
Moja ciekawość dotycząca zieleni została zaspokojona ;) w tak pogodne, weekendowe dni kolor całkiem mi się podoba, aczkolwiek znajomości ze Sweet Color nie będę pogłębiać ;) Zapewne szybko się ona też skończy - przy takiej ilości warstw potrzebnych do manicure myślę, że szybko zużyję w parę razy całą buteleczkę. Jak Wam się podoba? Macie podobne doświadczenia z lakierami Golden Rose?
Dziewczyny, mam do Was jeszcze jedno pytanie? Jak myślicie, jest sens pokazywania i dodawania recenzji produktów, których już raczej nie ma w sprzedaży (np. takich kupionych jakiś czas temu w CND w Rossmannie)? Chciałybyście pooglądać takie notki, czy nie bardzo? Będę wdzięczna za Wasze podpowiedzi w komentarzach. Pozdrawiam! lubię :)
sobota, 25 maja 2013
Lubię malować paznokcie :) Golden Rose with Protein nr 246
Dzisiaj prosty, szybki manicure. Na krótkich paznokciach podobają mi się najbardziej neutralne, delikatne kolory, takie jak ten:
Golden Rose with Protein o numerku 246 to delikatny, mleczny róż. Kosztował z tego, co pamiętam 3,90 zł w salonie firmowym. Buteleczka ma pojemność 12,5 ml. Szybkość schnięcia jest średnia, przy cienkiej warstwie zadowalająca. Lakier wytrzymuje u mnie na krótkich paznokciach ok. 3 dni. Delikatne starcie końcówek jest raczej niewidoczne, ze względu na bardzo jasny kolor. Istotny jest fakt, że lakier jest dość rzadki, przez co należy nakładać właśnie cienką warstwę. W przeciwnym razie rozleje się na paznokciu i nigdy do końca nie wyschnie ;)
Na zdjęciu widoczne dwie warstwy, które tworzą dyskretny manicure. Jednak przy dłuższych paznokciach na pewno widoczne by były białe końcówki. Pełne krycie przy 3-4 warstwach, dla mnie wystarczy jednak taki efekt.
Na opakowaniu zaznaczone jest, że lakier nadaje się do użytku przez 8 miesięcy od otwarcia. Podoba mi się to, że mimo iż mam go od ponad 1,5 roku, nic złego się z nim nie stało.
Lubicie ciemne, intensywne kolory na krótkich paznokciach, czy stawiacie jednak na bardziej neutralne barwy? Pozdrawiam :) lubię
Golden Rose with Protein o numerku 246 to delikatny, mleczny róż. Kosztował z tego, co pamiętam 3,90 zł w salonie firmowym. Buteleczka ma pojemność 12,5 ml. Szybkość schnięcia jest średnia, przy cienkiej warstwie zadowalająca. Lakier wytrzymuje u mnie na krótkich paznokciach ok. 3 dni. Delikatne starcie końcówek jest raczej niewidoczne, ze względu na bardzo jasny kolor. Istotny jest fakt, że lakier jest dość rzadki, przez co należy nakładać właśnie cienką warstwę. W przeciwnym razie rozleje się na paznokciu i nigdy do końca nie wyschnie ;)
Na zdjęciu widoczne dwie warstwy, które tworzą dyskretny manicure. Jednak przy dłuższych paznokciach na pewno widoczne by były białe końcówki. Pełne krycie przy 3-4 warstwach, dla mnie wystarczy jednak taki efekt.
Na opakowaniu zaznaczone jest, że lakier nadaje się do użytku przez 8 miesięcy od otwarcia. Podoba mi się to, że mimo iż mam go od ponad 1,5 roku, nic złego się z nim nie stało.
Lubicie ciemne, intensywne kolory na krótkich paznokciach, czy stawiacie jednak na bardziej neutralne barwy? Pozdrawiam :) lubię
Subskrybuj:
Posty (Atom)