Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Lubię denka! Październik 2014


Zużyć ciąg dalszy :)  :

1. Ziaja, maska regenerująca z glinką brązową - 7 ml, w promocji ok 1,00 zł w Rossmannie - starczyła na dwa użycia. Miała bardzo oryginalny zapach, niepodobny do pozostałych masek z tej serii. Trochę zmiękczała, ale mojej cerze bardziej pasowała maska z glinką żółtą.

2 i 3. Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną - 7 ml, w promocji ok. 1,00 zł w Rossmannie - saszetki starczyły na dwa i trzy razy. Pozostawiała skórę faktycznie nawilżaną, ale musiałam ją trzymać dokładnie tyle, ile zaleca producent. Trzymana trochę dłużej powodowała lekie szczypanie twarzy. Nie wiem, czy kupię ponownie.

4. Avon, Slip into... Daring - perfumetka, 10 ml, w promocji około 10 zł w katalogu - fajny, słodki, ale ulotny zapach. Nosiłam w torebce, wypsikałam w pracy. Już niedostępny, ale raczej i tak bym nie kupiła ponownie. W Avonie jest wiele fajniejszych, bardziej trwalszych zapachów.

5. Balea, Krem do depilacji - 125 ml, ok. 2 euro - standardowy krem do depilacji z DM-u okazał się na moje potrzeby słabszy od Eveline. Nie kupię więcej, chyba że mnie zmusi sytuacja ;)

6. Pervoe Reshenie Balsam Agafii nr 4 na kwiatowym propolisie (KLIK) - 600 ml - ok 16-20 zł w drogeriach internetowych - bardzo lubiany przeze mnie produkt, zachęcił mnie do dalszych eksperymentów z rosyjską pielęgnacją.

7. Balea, Duschlotion, Beautiful feelings, 200 ml/1,45 euro - ładnie pachnący żel pod prysznic, zapach przypominał mi egzotyczną gumę do żucia ;) . Nie pielęgnował, ale i nie wysuszał skóry. Tuba była bardzo wygodna i przyciągała wzrok ze względu na piękną grafikę. Jest jeszcze dostępny w DM-ach, więc polecam zainteresowanie się tą limitką :)

8. Avon Planet Spa Perfectly Purifying Face Scrub (KLIK), 75 ml - ok. 10 zł w promocji w katalogu - produkt dość przyjemny, ale za słaby, jak na moje potrzeby. Skóry wrażliwe byłyby jednak z niego zadowolone. Nie kupię ponownie, gdyż znalazłam o wiele lepszy dla mnie produkt, o czym za niedługo ;)

9. Avon Planet Spa Maseczka do twarzy z glinką z Tureckiej Łaźni Termalnej (KLIK), 75 ml - ok. 10 zł w promocji w katalogu - fajna maseczka, porównywalna do tej z minerałami z Morza Martwego, ale łatwiej ją zmyć. Na razie będę próbować maseczki glinkowe robione w domu, więc nie wiem, czy kupię ponownie. Może jako szybką alternatywę.

10. Farmona, Jantar, wcierka do skóry głowy - 100 ml, w internecie ok 10 zł - to już któraś zużyta przeze mnie buteleczka, kurację Jantarem przeprowadziłam po dłuższej przerwie, spowodowanej używaniem innych specyfików lub niczego ;) moja skóra głowy reaguje na niego dobrze, zauważyłam trochę bejbików :) kolejna flaszeczka w użyciu :)

I jeden wyrzutek:

11. Wibo, lakier z serii różanej, nr 5 - 12 ml - zakupiony przeze mnie na wyprzedaży za ok. 1,30 zł ;) - pomalowałam nim paznokcie pierwszy raz po dłuższej przerwie i doszłam do wniosku, że nie chce mi się z nim dalej męczyć. Trzy warstwy to minimum, schnięcie wątpliwe, nawet z topem. Podziękowałam ;)

W październiku dzielnie się trzymałam i zakupiłam jedynie jedną odżywkę do paznokci, gdyż poprzednia się skończyła. Bilans zakupów o wartości 1,75 euro w porównaniu do wyrzutków uważam za udany :) Jak Wasze zużycia? Pozdrawiam!

niedziela, 5 października 2014

Lubię pożegnania! Spore (jak na mnie ;) ) denko wrześniowe 2014 z minirecenzjami

 

Kolejny miesiąc przyniósł jak na mnie znowu fajne denko. Cieszę się, bo coraz więcej produktów z potwornego sierpniowego haulu zaczyna być w użytku :)

 

1. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się Nagietek lekarski, 350 ml - bardzo fajny szampon, który mogę spokojnie polecić. Na razie rozpoczęłam przygodę z rosyjskimi szamponami, ale ten zapewne kiedyś jeszcze kupię.

2. Dabur, Vatika, Olej kokosowy do włosów, 300 ml - nareszcie udało mi się zużyć to olbrzymie opakowanie. Olej ten kupiłam już bardzo dawno temu, kiedy oleje w blogosferze zaczęły być popularne, ale jeszcze nie mówiło się o porowatości włosów ;) Dziś oleju kokosowego do swoich włosów ze względu właśnie na porowatość bym nie kupiła. Sam produkt jednak był w porządku, jak na moje średnioporowate włosy radził sobie tyle, ile mógł. Fajnie sprawdzał się w połączeniu z odżywką (olejowanie na odżywkę odkryłam stosunkowo niedawno i to póki co najlepsza dla mnie metoda).

3. Cien, Coco Bahama, Showercream, 500 ml - kosztował w Lidlu 1,11 euro i jak na taką cenę był w porządku. Nie mam porównania do Treaclemoon, którego jest niewątpliwą podróbką, ale dawał radę: dobrze się pienił i dość ładnie pachniał. Jako że się codziennie balsamuję, to nie zauważyłam wysuszenia, chociaż przypuszczam, że mógłby się do tego przyczynić. Mam jeszcze jedną butelkę o innym zapachu, tego konkretnie już bym nie kupiła.



4. Avon, Skin So Soft, Olejek do ciała w sprayu z olejkiem z nasion marakui, 150 ml - trafił do mnie jako część jakiegoś zestawu z Avonu, w katalogu bywa w promocji po ok. 12 zł. Po zachwycie Nawilżającym kremem do ciała z olejkiem arganowym olejek ten to dowód na to, że krem był tylko wyjątkiem ;) a ja dalej nie lubię serii Skin So Soft. Kosmetyk był bardzo niewydajny, starczył mi na ok. 3 tygodnie codziennego stosowania. Po początkowym fajnym efekcie na skórze (skóra przyjemna w dotyku, ładnie wyglądająca) pod koniec opakowania zaczęłam zauważać objawy zapchania skóry i na moim podatnym na to dekolcie, ale i na ramionach czy udach. Poza tym aromat był oczywiście mocno alkoholowy. Nie polecam.

5. Isana, Pianka go golenia z ekstraktem z kokosa, 150 ml/ ok. 0,70 euro w promocji, wersja limitowana na lato - tak, tak, to była moja pierwsza w życiu pianka do golenia ;) więc niby nie mam porównania. Zakupiłam, gdyż nagle na nogach zaczęło mi się pojawiać podrażnienie po goleniu. Na początku fajna, ale starczyła na mniej niż 10 użyć, po czym reszta stała się tak wodnista, że nie dało się jej wycisnąć. Raczej nie kupię więcej.

6. Ebelin, Zmywacz do paznokci bez acetonu,  200 ml / ok. 0,95 euro - mam już kolejne opakowanie.


7. Lovely, Serum wzmacniające do paznokci z witaminą C i wapniem, 11 ml- już nie wiem, które opakowanie zużyłam, bardzo lubię. Do tej pory zawsze miałam je w domu, po czym zapomniałam zrobić zapas, jak byłam w Polsce :( więc teraz musiałam kupić coś innego. Jeśli w międzyczasie nie znajdę czegoś lepszego, to następnym razem w Polsce na pewno zrobię zapas :)

8. Golden Rose, Sweet Color, Lakier do paznokci nr 81, 5,5 ml/ok. 3zł - zużyć to to nie było jakoś szczególnie trudno, gdyż do pokrycia płytki potrzebował 4-5 warstw ;) w momentach cierpliwości więc nim malowałam. Kolor był fajny, po tylu warstwach trzymał się super, no ale z tej serii już na pewno nic nie kupię ;)

9. CD, Deo 24 h Wasserlile, Dezodorant z kulce bez aluminium, olei mineralnym, silikonów, parabenów, barwników i substancji pochodzenia zwierzęcego, 50 ml / ok. 1,30 euro w promocji - może to i było bez aluminium, może to i jest produktem od marki produkującej dla skóry wrażliwej, może i byłam świadoma, że to dezodorant, a nie antyperspirant, ale ten produkt był po prostu dziadowy. Śmierdział wódą, a nie lilią wodną, przebijał przez to przez perfumy, przy czym jednak nie zapewniał na pewno 24-godzinnego uczucia świeżości, bo kilkakrotnie miałam uczucie dużego dyskomfortu. Dodatkowo był potwornie wodnisty i starczył przez to na niecałe dwa miesiące. Wróciłam pokornie do ałunu, który nigdy mnie nie zawiódł.

10. Pervoe Reshenie Organic Avocado Krem do twarzy na noc, 40 ml / ok. 5 zł - krem nie do końca odpowiadający potrzebom mojej skóry, więc więcej nie kupię.

11. Avon, Spectra Lash Mascara, 9 ml / ok 15 zł w promocji - tusze do rzęs tradycyjnie starczają u mnie na około rok i nic się z nimi nie dzieje. W tym przypadku było podobnie, wygrzebałam go do końca, nie wiem, jak ja go robię ;) Z Avonu wolę zdecydowanie Supershocka, którego miałam kilka sztuk. Ten tusz był trochę dziwny, gdyż sporadycznie kilka dobrych miesięcy po otwarciu potrafił się zachować jak świeżo otwarty, jeszcze zbyt mokry tusz i odbijać się na powiekach. Miał możliwość ustawienia trzech stopni intensywności, przez całe użytkowanie miałam go jednak ustawionego "na 1", gdyż drugi i trzeci poziom nakładał zbyt dużo tuszu i łatwo było o posklejane rzęsy. Nie osypywał się na szczęście, kolor czarny był ładnie nasycony. Nie kupiłabym go jednak ponownie, zresztą i tak jest już niedostępny.

12. GAL, Dermogal A + E, blister 24 rybki - super, chętnie po niego sięgam w razie potrzeby i jako odżywczą bombę raz na jakiś czas. Na razie postanowiłam go trochę zdradzić z olejem z ogórecznika, ale cały blister trzymam dalej w pogotowiu :)


Tak, jak wspomniałam ze zużyć wrześniowych jestem zadowolona, zważywszy, że zgodnie z planem nic nie kupiłam :D Październik powinien podobnie wyglądać w kwestii zużyć, ale także i zakupów (póki co kupiłam tylko odżywkę do paznokci, gdyż wykończone serum z Lovely było ostatnim takim produktem w moich zapasach, może uda się nic więcej nie kupować ;) ).

Jak Wasze denka? Używałyście któryś z tych kosmetyków? Pozdrawiam!

niedziela, 31 sierpnia 2014

Lubię pożegnania ;) udane denko sierpniowe 2014 z minirecenzjami

Sierpień był dla mnie miesiącem urlopowym, niemal dwa tygodnie spędziłam w Polsce, więc nie spodziewałam się jakichś szczególnych zużyć. Okazało się jednak, że udało mi się osiągnąć ;) wyjątkowo dobry jak dla mnie wynik. 


1. Avon, Just Play EDT, 50 ml - zapachy starczają mi na bardzo długo, ta flaszeczka byłą ze mną ponad 3 lata ;) a bardzo tę wodę lubiłam. Zapach miał typowo wiosenno/letni, dość mocno cytrusowy charakter, przełamany elegancką nutą frezji i herbaty. Jak na EDT długo się utrzymywał. Szkoda, że już od dawna w Avonie niedostępny.

Wykończyłam aż trzy balsamy :D

2. Avon, Skin So Soft, Nawilżający krem do ciała z olejkiem arganowym, 200 ml - byłam pozytywnie zaskoczona tym produktem, miał bardzo treściwą, w zasadzie maślaną konsystencję, fajnie pielęgnował. Nie wiem jednak, czy zamówię ponownie, gdyż lista balsamów do wypróbowania długa ;)

3. Enliven, Masło do ciała Mango i passiflora, 300 ml - zamówiłam to "masło" na paatalu za niecałe 6 zł, nie znając zupełnie tej firmy. Próbowałam się teraz o tej marce czegoś więcej dowiedzieć, ale w internecie mało konkretów ;) Produkt dziwny, miał o wiele rzadszą konsystencję, niż avonowy balsam, więc nazwa "masło" jak dla mnie nietrafiona. Przy tym nie miał do końca gładkiej konsystencji, był dość tępy i długo się go wsmarowywało, przy czym nałożony w zbyt dużej ilości miał tendencję do rolowania się. Faktycznie ładnie owocowo pachniał i zostawiał skórę miękką i wypielęgnowaną, z tymże pod koniec opakowania wreszcie zerknęłam na skład, a tam... parafina ;) nie kupiłabym ponownie.

3. Farmona, Sweet Secret, Czekoladowe masło do ciała, Ciemna czekolada i orzech pistacji, 225 ml - masło fajne, z zabójczym (w sensie negatywnym słowa) zapachem, końcowe 1/4 opakowania zużyłam do stóp, właśnie ze względu na zbyt intensywny aromat. Zużyłam, więcej nie kupię.

4. Rexona, Cotton Dry 24h Deo Spray 150ml - dezodorant starczył mi zaledwie na miesiąc! Zatem wydajność jak dla mnie katastrofalna. Chronił może i nie najgorzej, ale zdarzało mu się pozostawić biały pył na pachach, który później trzeba było wycierać. Poza tym parę razy wyskoczyły mi jakieś nieprzyjemności na skórze pach właśnie, co przy stosowanym przeze mnie od półtora roku ałunie nie miało ani razu miejsca. Tradycyjne dezodoranty dla mnie zatem do używania tylko okazyjnego.

5. Rival de Loop, Frische Kick, żelowa maseczka odświeżająca, chłodząca limetka+kofeina - druga część saszetki - 8 ml, teraz już mogę powiedzieć, że to produkt nic nie robiący, konsystencją przypominający żel intymny bądź do usg ;)  Ta formuła, którą należy zetrzeć z twarzy, była lepka, żadnego pozytywnego efektu po tych w sumie ośmiu użyciach nie zauważyłam. Bubelek.

Dwa wyrzutki:

6. Essence, Długotrwała kredka do oczu, fioletowa - zużyłam około 2/3 tej kredki, po czym odłożyłam w kąt i ponad rok nie używałam, dlatego wylądowała w końcu w koszu. Czy taka długotrwała? Jak dla mnie miała tendencję do "wędrowania" po powiece, nie kupiłabym ponownie.

7. Eveline, Skoncentrowane serum do rzęs i baza pod tusz 3 w 1 Advance Volumiere - miałam robić eksperyment, ale akurat w przypadku tego produktu brakło mi konsekwencji ;) Początkowo używałam regularnie - na pewno spowodował wydłużenie rzęs, natomiast niestety dalej na wyciku pozostają mi czasem pojedyncze włoski. Na razie nie kupię ponownie ;)

Poza tym trzy lakiery poszły w świat ;) ale nie załapały się na fotkę ;)

Kolejna część to produkty zużyte/wykończone przeze mnie na urlopie u Rodziców:


8. Kneipp, Alles wird gut, Sól do kąpieli - nie mam wanny, Rodzice owszem ;) więc miałam okazję wypróbować sól do kąpieli z renomowanej niemieckiej marki Kneipp, na co już długo miałam ochotę. Śliczne, słodkie opakowanie, piękny aromat, ekstrakty z wanilii i miodu. Cena w DM to 0,99 euro. Bardzo fajny produkt.

9. Marquis, Sól do kąpieli - od koleżanki otrzymałam pięknie opakowany zestaw kosmetyków (sól, krem do ciała i krem do rąk) bodajże holenderskiej marki Marquis. Robiące wrażenie opakowanie, piękny, elegancki zapach, działanie w porządku. Nie wiem, gdzie koleżanka to dorwała, ale świetny pomysł na prezent.

10. BeBeauty, Płyn micelarny - dokończyłam zalegającą u Rodziców buteleczkę.

11. Avon, Senses, Spirit, Żel pod prysznic, 250 ml - fajny zapach - lilia i gruszka, działanie standardowe. Sama nie zamawiam tych żeli, trafiają do mnie w zasadzie tylko jako część jakichś zestawów, ale i tak chętnie z nich korzystam, przede wszystkim za fajne aromaty.

12. Avon Senses, próbka nowej formuły - niby formuła nawilżająca, ale nie zauważyłam różnicy w stosunku do starej wersji ;)

13. 2 próbki nowości Schwarzkopfa - szamponu od Claudii Schiffer ;) - jedna próbka starczyła na dwa razy, szampon puszył mi włosy i nie zachęcił do zakupu dość drogiego, pełnowymiarowego opakowania.

14. Mini żel pod prysznic z hotelu ;) Bardzo fajny ;)

15. Próbeczki zapachów Avon - na urlop nie brałam ze sobą całej buteleczki perfum, tylko pozużywałam próbki: City Rush Glamour, TTA Amour, Only Imagine, Brazil Beat. Brazil Beat już miałam całą buteleczkę, zresztą już jest niedostępny w Avonie. Idealny na lato zapach, niestety bardzo nietrwały. Zakup dwóch pierwszych perfum zdecydowanie do rozważenia :)

Wyrzutek:
16. Alterra emulsja do ciała trawa cytrynowa i morela - zostało go niewiele, ale czekając na mnie u Rodziców i tak zdążył się przeterminować. Nie żal, bo był niezbyt przyjemny, więcej w recenzji (klik w nazwę produktu).

Zadowolona jestem z wyrzutków, trochę wyrównują olbrzymie zakupy z tego miesiąca ;) Jak wasze urlopowe zużycia? Znacie coś z tej listy? Pozdrawiam!



sobota, 2 sierpnia 2014

Lubię denka! Zużycia lipcowe 2014


Spodziewałam się trochę większych zużyć do końca lipca, ale i tak nie jest źle. Chociaż biorąc pod uwagę moje "tegomiesięczne" nowości oraz to, że najbliższe dwa tygodnie spędzę na urlopie w Polsce, więc pewnie coś tam wpadnie, to powinno być jednak lepiej ;)

Do kosza poszły:
1. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych Pokrzywa zwyczajna, 300 ml - bardzo fajny, mam kolejną butelkę.

2. Be Beauty, Płyn micelarny - jak zawsze ;)

3. Alverde, Żel do mycia twarzy Algi morskie, 150 ml, taki sobie, raczej więcej nie kupię.

4. Original Source, Żel pod prysznic Malina i wanilia, 250 ml - rozczarowanie miesiąca. Byłam napalona na ten zapach, odkąd poczułam go w łazience u kuzynki. Jako że parę lat temu miałam trzy żele OS (pamiętam dokładnie: miętowy chłodzący, pomarańczowo-imbirowy i kaktusowy) i wszystkimi byłam zachwycona, to pokładam nadzieje również i w różowym osobniki (o ile tak wielkich słów można używać pisząc o żelu pod prysznic ;) ). Niestety żel ten nie ma tej prawdziwej ŻELOWEJ konsystencji, tak jak trzy poprzednie próbowane przeze mnie, jest za to kremowy, rzadki, wysusza skórę. No i producent pokombinował przy opakowaniu i butelka nie ma już tego świetnego sylikonowego otworku, dzięki któremu nic się nie wylewało. Zapach też tylko fajny prosto z butelki. Jestem na nie.

5. Avon Solutions truly radiant VIP Koloryzująco-nawilżający krem na dzień SPF 20, 50 ml - skończyłam tubkę (w mojej historii już trzecią) zaczętą w zeszłym roku i żałuję, że na ten rok go nie zamówiłam, tylko zdecydowałam się na inny produkt, również z Avonu. Bardzo fajny krem, w upały używałam tylko jego, bez żadnych podkładów itp. i tak śmigałam do pracy. Jeśli nic do przyszłorocznego wiosenno-letniego sezonu mnie bardziej nie zaciekawi, to zamówię go ponownie.

6. Ajona, Koncentrat pasty do zębów, 25 ml - to maleństwo starczyło mi na na pewno pół roku, a używałam TYLKO tego. Fajne, jedyna pasta do zębów bez fluoru dostępna w DM/Rossmannie w Niemczech. Teraz będę jednak używać bezfluorowej Ziai.

7. Rival de Loop, Frische Kick, żelowa maseczka odświeżająca, chłodząca limetka+kofeina - jedna część saszetki - to 8 ml starczyło na 4 obfite aplikacje. Mimo iż wydaje mi się, że już mam wyrobioną opinię na jej temat, to dla pozoru poczekam do zużycia drugiej części ;)

To by było na tyle. Znacie któreś z moich zużyć? Pozdrawiam! :)

niedziela, 29 czerwca 2014

Lubię wyrzutki ;) Czerwiec 2014


 Czerwiec był udany pod względem zużyć :)

1. Shauma, Frucht&Vitamin Shampoo, do włosów normalnych, błysk i witalność, 500 ml. Dostałam praktycznie całe opakowanie od koleżanki. Szampon z ekstraktem z granatu i jagód goji. Szampon jak szampon. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. W składzie SLS. Niewydajny, wydaje mi się, że czasem powodował swędzenie. Zużyłam, nie kupię.

2. Babylove, Delikatna oliwka pielęgnująca dla dzieci z DM, mała buteleczka 50 ml - druga sztuka zużyta, do domowego peelingu lub po prostu na skórę. Chyba kupię opakowanie normalnej pojemności.

3. Essence, Fix&matte, transparenty puder sypki, 15,5 g. Dzielnie służył mi przez 2 lata! Dobry, byłam bardzo zadowolona. Teraz kupiłam jednak coś innego.

4. Ziaja, Krem na dzień i na noc do cery suchej i zmęczonej z bio olejkiem z awokado, 75 ml - zużyłam drugi słoiczek, byłam zadowolona, aczkolwiek cera na drugi słoiczek reagowała już trochę gorzej, niż na pierwszy. Na razie robię od niego przerwę.

5. Avon, Planet Spa, Rewitalizująca maseczka Chiński żeń-szeń, 75 ml - fajna, przyjemna w korzystaniu, ale na razie będę próbować inne.

6. Avon, Naturals, Żel pod prysznic, malina i hibiskus, 200 ml - pięknie pachniał, przyjemny w stosowaniu, ale niewydajny, starczył na niecałe 3 tygodnie. Za 4 zł, tak jak ja go kupiłam, może być, więcej bym nie dała.

7. Avon, Foot Works, Chłodzący balsam do stóp, Sorbet z papai, 75 ml - pięknie pachnie, ale słabo chłodzi i w ogóle nie nawilża, wręcz trochę wysusza. Niestety mam jeszcze jedną tubkę ;)

8. Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu, 250 ml, super, porcja baby hair na głowie dzięki niemu, zostawiam sobie świetną buteleczkę.

9. Alterra, olejek pomarańcza i brzoza, 100 ml - bardzo przyjemny, pięknie pachniał. Zużyłam praktycznie cały do wyrobu domowego pilingu. Denerwująca była tylko pompka, strzelająca daleko olejkiem ;) może kupię ponownie, na pewno wypróbuję inne zapachy.

10. Alverde, Szampon przeciwłupieżowy Heilerde (Ziemia lecznicza), 200 ml - super, w razie potrzeby na pewno sięgnę po niego ponownie.

Dwa wyrzutki-lakiery, tym razem niewykończone:
11. Golden Rose with Protein, nr 246 - zużyłam prawie pół buteleczki, ale już się zestarzał, a że mam inny podobny, to go nie będę ratować.

12. Golden Rose with Protein, nr 327 - zielony neon to na pewno nie mój kolor, ten wygrałam w którymś rozdaniu. Próbowałam nim malować paznokcie dwa lub trzy razy. Potwornie smuży, nie kryje nawet po 5 warstwach, więc ląduje w koszu, nie ma sensu się męczyć.


13. Dove Hair therapy, Anti-Spliss Expert, kuracja przeciw rozdwajaniu się, próbka 8 ml starczyła na 5 użyć, ale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Włosy były jakby suche w dotyku. Nie kupię na pewno.

Szczęśliwa trzynastka :) Jestem zadowolona ze zużyć. Oby tak dalej :)

piątek, 9 maja 2014

Lubię wyrzucać puste opakowania! Marzec i kwiecień 2014


Marzec i kwiecień były czasem odwyku od kosmetycznych zakupów (chociaż nowości i tak się pojawiły ;) ), zamiast haulu miały królować zużycia. Jak na mnie poszło w miarę, chociaż wiem, że wiele z Blogerek potrafi zużyć o wiele więcej produktów w ciągu jednego miesiąca, niż ja w ciągu dwóch. Jak one to robią, nie wiem ;)

Wiekszość z nich została już przeze mnie opisana:
1. Balea, Szampon rewitalizujący do włosów normalnych i lekko przetłuszczających się to moja druga butla. Pisałam o nim dwukrotnie TU i TU. Kupię ponownie za jakiś czas na pewno.

2. Alverde, Szampon Ultra Sensitive to kolejny hit. Również na pewno kupię.

3. Alverde, Porzeczkowy żel pod prysznic także bardzo przypadł mi do gustu i zamierzam go jeszcze kupić :)

4. Babylove, Delikatna oliwka pielęgnująca dla dzieci z DM, mała buteleczka 50 ml - kupiłam w jakiejś śmiesznej cenie w wyprzedaży. Fajny produkt, w składzie ma olej z migdałów, witaminę E i ekstrakt z rumianka. Używałam normalnie na ciało lub do wyrobu domowego peelingu. Mam jeszcze jedną buteleczkę.

5. Balea, Delikatny, pielęgnujący żel do mycia twarzy to kolejny, świetny produkt. Prawdopodobnie kupię ponownie.

6. BeBeauty, Płyn miceralny z Biedronki to stały mieszkaniec mojej łazienki, którego nie trzeba nikomu przeszkadzać. Oczywiście używam kolejnego opakowania.

7. Balea, Creme-Öl Dusche - kremowy żel pod prysznic z olejem z ziaren winogrona i pistacjami, 250 ml/ok. 0,95 euro - produkt był identyczny, jak zużyta przeze mnie wcześniej wersja z owocami drzewa marula i proteinami mlecznymi. Miał również bardzo przyjemny, delikatny zapach, niewysuszającą formułę, przyjemnie mi się go używało. Jedyną wadą jest bardzo twarda butelka, naprawdę utrudniająca wydobycie żelu. Byłam zadowolona, ale mam tyle żeli na chciej-liście, że nie wiem, czy kupię ponownie.

8. Shauma Hair & Body Szampon i żel pod prysznic 2 w 1 z prowitaminą B5 i guaraną dla panów ;) - to jedyny produkt, który zużyłam w marcu. Kupiłam dla TŻta w jakiejś fajnej promocji, ale po jednym użyciu stwierdził, że go uczula ;) więc zostałam z wielką butlą 500 ml. I zużyłam całą bez problemów :) oczywiście jako żel pod prysznic. Produkt miał wyjątkowo przyjemną konsystencję, fajny sportowy zapach, nie wysuszał szczególnie skóry. Wadą była stosunkowo niska wydajność - szybko się zużył, być może ze względu na wielki otwór w butelce, przez który zawsze wylewało się zbyt dużo produktu ;) Fajny, no ale nie kupię go ponownie ;)

Zużycia jak na moje możliwości znośne ;) kilka produktów mam w dalszym ciągu na wykończeniu, więc może denko pojawi się szybciej niż po dwóch miesiąca. Stosowałyście któryś w nich? Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Lubię pożegnania ;) zużyte w listopadzie i grudniu 2013






Listopad w użycia był bardzo skromny, w związku z tym z "denkiem" poczekałam do grudnia, kiedy to "sypnęło" pełnymi opakowaniami. Oto co udało mi się wykończyć w dwóch ostatnich miesiącach:

1. Balea Feuchtigkeitsspülung Mango + Aloe Vera odżywka do włosów suchych i zniszczonych, 300 ml - bardzo wydajna, bardzo przyjemnie pachnąca, bardzo tania, bardzo dobrze działająca, bardzo wydajna ;) Taka "bardzo" odżywka, godna polecenia. Pisałam o niej trochę więcej w ulubieńcach wakacji. Na razie mam coś innego (zresztą po pół roku miała prawo mi się znudzić, mimo dobrego działania ;) ), ale może kupię ponownie.

2. Green Pharmacy Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych Rumianek lekarski, 350 ml - jak lubię szampony Green Pharmacy, tak ten był taki sobie. Nie kupię więcej.

3. Alverde Delikatny peeling pod prysznic, 200 ml - kolejny produkt, po którym więcej się spodziewałam. Wolę zdecydowanie domowe peelingi. Nie kupię więcej.

4. Balea, Creme-Öl Dusche z olejem z owoców drzewa marula i proteinami mlecznymi, 250 ml -  ostatnio ulubiony produkt pod prysznic :) W szufladzie czekają jeszcze dwa inne zapachy z tej serii, ale ten, najchętniej na kolejną jesień, może jeszcze kupię.

5. Ebelin, Zmywacz do paznokci bez acetonu, 200 ml - zwykły, ale dobry i nieniszczący paznokci zmywacz. Kupiłam ponownie.

6. Rival de Loop, High Gloss Nail Colour, lakier do paznokci w numerze 07, 8 ml - piękna, klasyczna czerwień, lakier dobry w obsłudze. Byłam bardzo zadowolona, ale mam w kolekcji jeszcze kilka czerwieni, więc nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

7. Esprit, Best of style with silk extract, nr 219 Mango sorbet, 6 ml - świetny lakier! Piękny kolor, bardzo dobre właściwości. Nigdy nie kupiłam dwa razy tego samego lakieru, ale tu bym się mocno zastanawiała! Niestety jest już prawdopodobnie nigdzie niedostępny.

8. Bioderma Sebium, Antybakteryjny żel do mycia cery mieszanej i tłustej, próbka 10 ml - zużyłam kolejne trzy próbki, prawdopodobnie już ostatnie, ale możliwe, że jeszcze gdzieś zachomikowaną znajdę. Tych mini opakowanek zużyłam chyba ok. 10. Były przede wszystkim bardzo wydajne. Z właściwości byłam w miarę zadowolona, ale od jakiegoś czasu używam kilkukrotnie tańszego żelu do twarzy i jestem pod dużo większym wrażeniem (szczegóły za niedługo ;) ). Nie kupię.

9. Barwa, Siarkowa Moc, Maseczka antytrądzikowa z siarką, kaolinem i gliną wulkaniczną, saszetka 2 x 5 ml - starczyła na cztery użycia. Zaskoczył mnie jej bardzo przyjemny zapach. Właściwości pielęgnacyjne trudno ocenić po zaledwie czterech użyciach, ale dobrze się zapowiada. Może kupię ponownie.






Tyle zużyć, a tu zapasów wcale mniej ;) Jak u Was ze zużyciami na koniec roku? Używałyście któryś z tych produktów? Pozdrawiam!

piątek, 8 listopada 2013

Lubię wykańczać... kosmetyki! Zużyte w październiku '13.

Od już dość długiego czasu mam problemy z dostępem do internetu, które niestety potrwają jeszcze jakieś dwa tygodnie. Na szczęście czasem uda mi się podłączyć do świata, więc postanowiłam tutaj o sobie przypomnieć :)

Pod ostatnią denkową notką przeczytałam sugestię miesięcznych zużyć, a jako że parę produktów w październiku zużyłam, to próbuję w ten sposób :)


1.  Balea, Szampon witalizujący do włosów normalnych i lekko przetłuszczających się rozmaryn i melisa, 300 ml - o którym pisałam TUTAJ, bardzo podpasował mojej skórze głowy i włosom. Kupiłam ponownie.

2. Garnier, Oil Repair, Odżywka do włosów - od koleżanki dostałam ponad 1/3 opakowania tej chyba już hitowej odżywki, ja jednak nie byłam nią zachwycona. Bardzo ciężko było mi ją zmyć z włosów, miałam wrażenie, że zostaje na włosach i trochę je oblepia i że powoduje szybsze przetłuszczanie. Nie kupię.

3. Balea, Żel pod prysznic o zapachu marakui, 300 ml, o którym też już pisałam TUTAJ. Żel jak żel, nie kupiłabym ponownie.


4. Bioderma Sebium, Antybakteryjny żel do mycia cery mieszanej i tłustej, próbka 10 ml – to już któreś mini opakowanko, które zużyłam (ok.6-8), jest dla mnie bardzo wydajne (starcza na dobre 2 tygodnie!). Wydaje mi się, że trochę pomaga w zapobieganiu ropnym nieprzyjaciołom, ale już nie zaskórnikom. Używam w tej chwili kolejnej sztuki, a dwie jeszcze mam w zapasie, w sumie jestem zadowolona.

5. Lovely, Serum wzmacniające do paznokci z witaminą C i wapniem, 11 ml – zawsze mam je w domu. Kupię ponownie.

6. Rossmann, Alterra, Chusteczki do demakijażu, 25 sztuk – kupiłam na 40% promocji w Rossmannie za 1,99 zł, za taką cenę są bardzo w porządku. Mój makijaż zmywają dokładnie (nie maluję się bardzo mocno, nie używam kosmetyków wodoodpornych), czasem jednak powodowały lekkie pieczenie i zaczerwienienie policzków, a nie mam cery podatnej na podrażnienia. Nie wiem, czy kupię ponownie.

7. Rival de Loop, High Gloss Nail Colour nr 110, 8 ml – sam lakier był w porządku, aczkolwiek jego mleczny, skądinąd ładny kolor, nie pasował do odcienia mojej skóry, dlatego zużyłam do dna jako podkład pod bardzo ciemne, problematyczne lub odbarwiające płytkę lakiery. Nie kupiłabym ponownie.

Znacie któreś z tych produktów? Zapraszam do komentowania! Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 września 2013

Lubię wykańczać... kosmetyki ;) Wyrzutki kwartalne lipiec-wrzesień '13



Na kilku kosmetycznych blogach zauważyłam ostatnimi czasy pewnego rodzaju znużenie denkowymi postami. Część blogerek przestała widzieć sens chomikowania pustych opakowań i pokazywania ich później w takich zbiorczych, długaśnych notkach. W pewnym sensie to rozumiem, jednak takie posty należą do  moich ulubieńców i zawsze je u Was przeglądam (a te długie posty z mnóstwem produktów lubię najbardziej :D ). W dodatku skumulowane wyrzucenie pustych opakowań przysparza mi jeszcze więcej satysfakcji ;) , dla której mogę je nawet przetrzymywać przez trzy miesiące, jak to miało miejsce tym razem ;) Zapraszam zatem do oglądania :)


Dwa kremy z Avonu dostałam w spadku od koleżanki (po ok. 1/3 opakowania):

1. Avon Care Rich Moisture Intensywnie nawilżający krem z gliceryną do rąk i paznokci. Ekstrakt roślinny + witamina E. Formuła z wapniem, 125 ml - to sztandarowy, znany chyba wszystkim krem Avonu. Co jakiś czas wpada do mnie tubka, z czego jestem całkiem zadowolona. Dobrze pielęgnuje, delikatnie pachnie, wydajny i tani. Kupię ponownie za jakiś czas.

2. Avon Care Rozjaśniający krem do dłoni z przebarwieniami. Cytryna i ogórek, 125 ml - też miałam go już wcześniej. Nie mam przebarwień na dłoniach, więc nie jestem w stanie ocenić jego działania w tej dziedzinie. Nawilża natomiast w miarę, szybko się wchłania, ma lekką formułę, przyjemną na lato. Ładnie pachnie ogórkiem. Tani. Mimo wszystko nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

3. Dove Hydro Fresh Beauty Body Lotion Balsam do ciała dla skóry nawilżającej, 250 ml - wg producenta to balsam o lekkiej konsystencji, szybko wchłaniający się i nawilżający skórę na 24 godziny. W rzeczywistości miał totalnie wodnistą konsystencję, przez co był strasznie niewydajny, pozostawiał na skórze na jakiś czas film, po czym znikał, zostawiając suchą skórę. No i ten brzydki zapach. Nie kupiłabym ponownie.

4. Avon Care fresh hydration Chłodzący balsam do ciała z wyciągiem z trawy cytrynowej, 200 ml - bardzo ładnie pachniał, pielęgnował i nawilżał na odpowiednim jak na lato poziomie. Nie wiem, dlaczego, ale bardzo podoba mi się jego buteleczka ;) Niestety ma jedną wadę - w ogóle nie chłodzi ;) Nie wiem, czy kupię ponownie.

5. Dove Beauty Blossom Cream Limited Edition, 75 ml - fajny kremik, ładnie nawilżał, pięknie pachniał, był nawet moim ulubieńcem w czerwcu, szkoda, że już nie jest dostępny, bo może kupiłabym ponownie.

6. Dabur Vatika Olejek kaktusowy przeciwko wypadaniu włosów, 200 ml - pisałam o nim więcej TUTAJ, moje zdanie na jego temat do końca opakowania się nie zmieniło. Przeciwko wypadaniu włosów u mnie nie bardzo działał, ale niesamowicie pielęgnował włosy, które były dzięki niemu mięsiste, błyszczące i przyjemne w dotyku (zwróciła na to uwagę nawet moja fryzjerka). Obok kokosowej Vatiki to mój pierwszy olejek do włosów, więc mam ochotę wypróbować teraz coś innego, ale może kiedyś do niego wrócę.

7. Rossmann Babydream Olejek pielęgnacyjny, 250 ml - standard Rossmanna, wielofunkcyjny kosmetyk, który warto mieć w łazience. Ja go używam albo jako składnika domowego pilingu kawowego, ale po prostu do pielęgnacji skóry całego ciała. Kupię na pewno.



8. Ziaja med Kuracja łagodząca zmiany trądzikowe, Krem redukujący podrażnienia, seria trądzik różowaty, 50 ml - pisałam o nim już TUTAJ - na chwilę obecną mój ulubiony krem, spełnia wszystkie obietnice producenta. Kupiłam ponownie.

9. Avon Solutions freshest pure Peeling, maseczka, krem myjący, 100 ml - recenzja TUTAJ. Jako żel myjący OK, reszta to obietnice bez pokrycia ;) Nie kupię ponownie.

10. Avon Solutions truly radiant Naprawcza emulsja na noc, 50 ml - opisana w szczegółach TUTAJ - zużyłam, więcej nie kupię.

11. Balea Aqua Augen Roll-on mit Blaualgenextrakt Krem do okolic oczu z ekstraktem z niebieskich alg do skóry suchej, 15 ml - świetny! Na początku nie zrobił na mnie wrażenia, ale po jakimś czasie zorientowałam się, że nie pojawiają mi się suche, podrażnione skórki w okolicach oczu, co wcześniej się zdarzało. Fajne opakowanie z tą kuleczką, dzięki czemu jest też wydajny (starczył mi na ponad rok codziennego używania). I ma piękny, ozonowy zapach. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, poza tym mam zapas kremów pod oczy, ale kupiłabym ponownie.

12. Aurecon Spray do higieny uszu, Roztwór z Morza Martwego z dodatkiem Aloe Vera, 50 ml - używam regularnie. Niestety ostatnio nie było go w aptece, więc mam w tej chwili coś innego, ale na pewno do niego wrócę.


13. Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy, 100 ml - jeden z ulubieńców wakacji, mam jeszcze zapas ;) i na pewno kupię ponownie.

14. Balea Jeden Tag Shampoo Himbeere Codzienny szampon o malinowym zapachu, 300 ml - szampon całkiem w porządku, pisałam o nim TUTAJ, ale nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

15. Balea Brazil Mango Żel pod prysznic - pokazywałam go Wam TUTAJ. Był w porządku, ale nie kupiłabym ponownie.

16 i 17. Coty Reveal by Halle Berry sensuous bath & shower gel oraz Halle by Halle Berry hydrating shower gel, 30 ml - oba kupiłam w zestawie z dezodorantami perfumowanymi w jakiejś śmiesznej cenie ok. 17 zł w Carrefourze. Niestety, zapachy trochę odbiegają od tych w buteleczkach, jednocześnie są niesamowicie intensywne (aż za bardzo), a żele same w sobie wysuszają skórę. Nie kupiłabym ich osobno.


18. Ziaja Sensitive anty-perspirant w kremie, 60 ml - na co dzień używam ałunu, ale w bardziej intensywne czy gorące dni jednak sięgam po zwykły antyperspirant. Ten był taki sobie, nie kupię ponownie.

19. Próbka żelu pod prysznic no name, z hotelu ;) 20 ml - ładny kwiatowy zapach, mam jeszcze ze 3 opakowania, więc idealny na weekendowy wyjazd.

Dwa wygrzebane do dna lakiery :) :

20. H&M lakier do paznokci Orange, 5 ml - pokazywałam go TUTAJ, gościł na moich stopach przez całe wakacje, fajny, ale już niedostępny. Nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

21. Essence lakier do paznokci You Rock! 03 Kings of mints, 7 ml - pokazywałam go m.in. TUTAJ. Bardzo go lubiłam, ale jako że był z serii limitowanej, już jest nie do zdobycia. Może kupiłabym ponownie.

22. H&M White lily EDT, 10 ml - kupiłam w wyprzedaży za dokładnie 5 zł. Taka zachcianka, bo był w ślicznej puszeczce ;) . Pachniał bardzo ładnie, ale był bardzo nietrwały. Nie wiem, czy kupiłabym ponownie, ale w cenie 5 zł może ;)

23. Ajona Koncentrat pasty do zębów, 7 ml - pokazywanie pasty do zębów w denkach uważam raczej za zbędne, ale Ajona to naprawdę ciekawy produkt. Nie zawiera fluoru, świetnie odświeża. Jako że to koncentrat, używa się go w minimalnej ilości (łepek od szpiki) i przez to jest serio niesamowicie wydajny. Do dostania w aptekach za ok. 3 zł. Polecam, kupiłam ponownie, już w większym opakowaniu.


Saszetki i próbki:

24. Perfecta Beauty Mask, antybakteryjna maseczka na twarz z wyciągiem z gruszki z glinką termalną do cery trądzikowej, 8 ml - dwie sztuki - pisałam o niej ostatnio TUTAJ, fajna, kupię ponownie.

25. Soraya Care & Control Maseczka drożdżowa silnie oczyszczająca, 2 x 7,5 ml - pisałam o niej TUTAJ, nie wiem, czy kupię ponownie.

26. Nivea Odżywczy balsam do ciała pod prysznic z olejkiem migdałowym do skóry suchej, 10 ml - od początku nie przekonywała mnie idea tego produktu, a użycie próbki potwierdziło te wątpliwości. Pokrywa ciało filmem, którego nie da się spłukać, a dla mnie jest on nieprzyjemny, poza tym po tym jednym użyciu powyskakiwało mi trochę krostek na udach, a nie mam wrażliwej skóry. Nie kupię.

27. Ziaja Maska anty-stres z glinką żółtą, 7 ml - zużyłam tylko jedną saszetkę, więc jeszcze za mało na konkretną opinię, ale robi dobre pierwsze wrażenie ;) może kupię ponownie.

28. Ziaja Sopot rozświetlenie Krem opalizujący cera tłusta i mieszana - próbeczka starczyła mi na 3-4 razy, więc też trochę mało na pełną ocenę, ale wydaje się, że dobrze nawilża, poprawia koloryt, nie świeciłam się po nim. Przemyślę dalszą znajomość ;)

29. Avon, Pretty Fabulous, EDT - zaskakująco długo go wyczuwałam, wyraźnie czuć watę cukrową i zielone jabłko. Jednak to nie mój zapach i nie kupię go.



I na koniec niestety jeden "niewydenkowany" produkt:

30. Avon Planet Spa Maseczka głęboko oczyszczająca pory "Tajski kwiat lotosu", 75 ml - produkt całkiem w porządku. Ma niesamowicie przyjemny zapach (mnie się kojarzy z jeżynami ;) ), działa relaksująco i wygładzająco. Niestety zapodział mi się w kosmetycznych zapasach, przez co przegapiłam jego termin ważności, na szczęście w środku pozostało kosmetyku tylko na jakieś trzy użycia, więc żal nie aż taki duży. Nie wiem, czy kupiłabym ponownie.



Przy okazji pochwalę się Wam, że w tym kwartale bardzo dobrze poradziłam sobie z odwykiem zakupowym :) Na przestrzeni całego kwartału zakupiłam tylko niezbędne produkty: piankę do włosów, żel pod prysznic, małą oliwkę dla dzieci, krem Ziaja trądzik różowaty, Ajonę, antyperspirant w kulce, płyn do higieny uszu oraz w tym tygodniu szampon, maseczkę i moją ulubioną konturówkę diamentową, bo teraz mi się kończy. Dziesięć produktów, do tego potrzebnych i wykończonych, w trzy miesiące to chyba dobry wynik ;) (poza tym dostałam w prezencie tusz do rzęs, rozcieńczalnik do lakierów i trochę różnych próbek, ale one czekają na swoją kolej). Mam nadzieję, że tendencja się będzie utrzymywać, chociaż drogerie korcą ;) a zakupy to w końcu przyjemność.

Jak tam Wasze zapasy? Lubicie dalej czytać i pisać takie posty? Pozdrawiam!

czwartek, 13 czerwca 2013

Lubię... wyrzucać puste opakowania ;) maj/czerwiec '13

Też tak macie, że wyrzucanie pustych opakowań po zużytych kosmetykach sprawia Wam pewien rodzaj satysfakcji? ;) Myślę, że przynajmniej część z Was wie, co mam na myśli ;)

Zastanawiałam się, czy nazwać ten rodzaj postów "denkiem", ale w zasadzie w moim przypadku nie za bardzo miałoby to sens. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że wykańczanie kosmetyków idzie mi, nie wiedzieć czemu, w zastraszająco wolnym tempie i dotyczy to również kosmetyków używanych codziennie, takich jak szampony, żele czy balsamy. Po drugie, zawsze staram się mieć otwarte maksymalne dwa produkty tego samego rodzaju (np. jeden krem na dzień, jeden na noc, jeden żel do mycia, maksymalnie dwa żele pod prysznic itp.). Po trzecie, staram się nie robić jakichś wielkich zapasów. Zawsze mi się to udawało, aczkolwiek od momentu założenia bloga (czyli 22 maja) nowych kosmetyków nagle mi przybyło ;) Dziwny zbieg okoliczności ;) Nie mogę doprowadzić do rozwoju tego niebezpiecznego zjawiska ;)


To tak "krótkim tytułem wstępu". Tak też się wyjątkowo złożyło, że pokończyło mi się ostatnio dość dużo produktów. Dzień opublikowania tego posta może nie jest zbyt typowy, bo to w końcu środek, a nie koniec miesiąca, ale widzę, że dużo czasu teraz minie, zanim wykończę kolejne opakowania. Oto, co z wielką przyjemnością wyrzucę dzisiaj do kosza ;) :



Babydream für Mama, Balsam do kąpieli dla matek - standard Rossmanna. Używałam zarówno do mycia ciała, jak i zmywania olejów z włosów. Był w porządku. Na razie używam innych produktów, ale MOŻE KUPIĘ ponownie.

Alterra Odżywka nawilżająca Granat i Aloes - kolejny rossmannowski przebój. Był ok, ale jak dla mnie bez szału. NIE WIEM, czy kupię ponownie.

Biosilk Jedwab do włosów - był ze mną długo i wreszcie się skończył. Tu rewelacji też nie ma, trochę wygładza włosy na końcówkach i tyle. Ma za to fenomenalny zapach! Gdyby tylko były perfumy pachnące jak jedwab do włosów, na pewno bym je kupiła! NIE WIEM, czy kupię, jeśli tak, to raczej ze względu na ten zapach.

Green Pharmacy Sól kąpielowa Olej arganowy i Figi - pisałam już o niej wcześniej KLIK. RACZEJ NIE KUPIĘ ponownie.

Green Pharmacy Szampon do włosów normalnych Pokrzywa zwyczajna - z tego produktu Green Pharmacy byłam akurat bardzo zadowolona. W ogóle lubię ich szampony. Skład bez parabenów, SLS, SLES itp. Fajna cena, szczególnie w promocji (mniej niż 6 zł za 350 ml), delikatny dla skóry głowy, moje lekko przetłuszczające się włosy były dłużej świeże. KUPIĘ PONOWNIE




Avon Solutions Wygładzający żel do mycia twarzy na rano i wieczór "Ochrona Młodości" - trafił do mnie dawno temu w zestawie z kremami, już nie jest dostępny w katalogu. Dobrze mył, cera była przyjemnie odświeżona, aczkolwiek zatopione w żelu drobinki, chyba pilingujące, nie robiły zupełnie nic. RACZEJ NIE KUPIŁABYM ponownie.

Avon Clearskin Peeling głęboko oczyszczający pory - bardzo mocny ździerak, na pewno nie dla wrażliwców. Mnie odpowiadał, skóra była ładnie wygładzona i w miarę oczyszczona. Cena w promocji ok. 10 zł za 75 ml Na razie mam coś innego, ale MOŻE KUPIĘ jeszcze kiedyś.

Garnier Podstawa pielęgnacji Skóra normalna-mieszana Ochronny krem nawilżający na dzień - BLEEEE! Trafił do mnie przez przypadek. Był dawno temu w jakimś zestawie z mleczkiem z tej serii (które skądinąd dość miło wspominam, ale to było jeszcze przed biedronkowym micelem ;) ), długo przeleżał nieotwarty w szufladzie, po czym w ciągu dwóch tygodni używania (na noc ;) wiem, że jest niby na dzień, ale bez filtru chyba, poza tym używam akurat czegoś innego rankiem) porządnie mnie zapchał. Zużyłam szybko do ciała w ciągu weekendowego wyjazdu ;) NIE KUPIĘ ponownie.

Nivea Soft Krem intensywnie nawilżający - nie wiem dlaczego, ale jakoś nie odczuwam większej sympatii do firmy Nivea. Po prostu ich produkty nie wpadają do mojego koszyka. Ten krem jest wyjątkiem na potwierdzenie reguły. 50 ml słoiczek jest idealny na weekendowe wyjazdy i w takim celu został kupiony. Właściwości pielęgnacyjne trudno ocenić, jak się go tak rzadko używa, ale bardzo ładnie pachnie i ma przyjemną konsystencję. KUPIĘ, jak mi będzie potrzebny na jakiś wyjazd.



Rival de Loop Maseczka oliwkowa - pierwszą część zużyłam w zimie, kiedy faktycznie miałam problem z przesuszoną cerą, drugą męczyłam do tej pory. Myślę, że na jedno wychodzi, nakładając grubą warstwę tłustego kremu oliwkowego Ziaja. Poszukam na zimę innych maseczek, NIE KUPIĘ tej ponownie.

Ziaja Maska oczyszczająca z glinką szarą skóra mieszana, tłusta, trądzikowa - 2 saszetki. Kupiłam ją po raz pierwszy przy okazji niedawnej promocji w Rossmannie za 89 gr i chyba już żałuję, że wzięłam tylko 2 szt. (trzecią dostałam od Lakieromaniaczki ;) ). Popróbuję jeszcze tę trzecią saszetkę (no i mam jeszcze kilka innych maseczek tego typu nabytych na promocji), ale myślę, że zostanie ze mną na dłużej. I chyba napiszę o niej osobną recenzję ;) KUPIĘ

Bioderma Sebium AKN Soin Correcteur Purifiant - fluid na przyczyny i objawy trądziku dla cery mieszanej i tłustej - 2 tubeczki po 5ml; dostałam kiedyś 10-12 takich małych tubeczek, większość już zużyłam, ale parę jeszcze zostało. Myślę, że napiszę o nim coś więcej.



Eveline Ultradelikatny krem do depilacji skóry wrażliwej - lubię i KUPIĘ ponownie

Isana Zmywacz do paznokci bez acetonu (różowy) - nie pierwsza i nie ostatnia buteleczka ;) kupuję zawsze ten, albo zielony, w zależności od tego, który jest akurat na promocji ;) KUPIĘ ponownie

Golden Rose Sweet Color lakier nr 76 - pisałam o nim TU, zostało go już na dnie tak mało, że nie starczyłby na manicure ;) NIE KUPIĘ ponownie

Avon Incandessence EDT 50 ml - wykończenie buteleczki zapachu to wyjątkowe święto ;) szczególnie, że ten flakonik był ze mną od lipca 2010 r. ;) (mam dobrą pamięć do dat ;) ), więc zbliżała się już jego data ważności. Zapach bardzo ładny, idealnie do niego dobrana buteleczka, trwałość OK, cena w promocji też. Myślę, że KIEDYŚ KUPIĘ go ponownie, ale już w mniejszym opakowaniu (przed tym flakonikiem miałam już roletkę tego zapachu) bo zużywanie pełnych opakowań idzie mi zbyt wolno.

Na zdjęciu powinna znaleźć się jeszcze Matowa pomadka w kremie Soft Mat z Manhattanu, którą pokazywałam w maju TU. Niestety natrafiłam chyba na jakiś felerny egzemplarz, szczególnie biorąc pod uwagę jej świetne recenzje na Wizażu (dzisiaj 4.31/5 z 90 opinii) i nimi też się kierowałam, zamawiając ją. Dałam pomadce trzy szanse trzy dni pod rząd, niestety brzydko zachowywała się na ustach i dodatkowo dawała taki okropny posmak starej pomadki. Myślę, że trafił do mnie po prostu dawno temu otwarty egzemplarz. Ohyda, z rozpędu wyrzuciłam ją od razu do kosza.

Rany boskie, ale post!! Sorry ;)


Znacie moze jakieś perfumy, które pachną podobnie do jedwabiu do włosów? Zużywacie produkty raczej szybko czy wolno? Pozdrawiam! lubię :)